Press enter to see results or esc to cancel.

Miliardy, lobbing i fikcyjne fundacje. Tajna wojna Mety o weryfikację wieku w USA

Według internauty z Reddit Meta przeznaczyła w USA 2 miliardy dolarów na lobbing i granty, aby przeforsować falę ustaw o “weryfikacji wieku” na poziomie systemu operacyjnego. Cel był prosty, ale genialny w swoim cynizmie – stworzyć prawo, które zmusza dostawców systemów operacyjnych (OS) – czyli Apple iOS, Google (Android) czy Microsoft Windows – do weryfikacji wieku użytkownika już na etapie konfiguracji urządzenia, rzekomo po to, by chronić dzieci przed pornografią i szkodliwymi treściami. W ten sposób Meta nie musi spełniać wymogów weryfikacji wieku, gdyż zrobią to za nią systemy operacyjne.

Ustawa nie wymaga jednak po prostu jednorazowego sprawdzenia dowodu. Zmusza twórców systemów do zbudowania wbudowanego API, które w czasie rzeczywistym udostępnia do każdej zainstalowanej aplikacji, w jakim przedziale wiekowym znajduje się użytkownik.

W ten sposób Meta ogrywa swoich największych rynkowych rywali. Budowa kosztownej infrastruktury śledzącej spada na Apple, Google i Microsoft, podczas gdy platformy społecznościowe – miejsca, w których faktycznie dochodzi do udokumentowanych szkód wobec dzieci – nie ponoszą żadnych nowych obowiązków. Meta może po prostu korzystać z gotowych danych dostarczonych przez system, zachowując czyste ręce.

Astroturfing: Ruch oddolny z miliardowym budżetem

Aby przepchnąć tak kontrowersyjne prawo (przy jednogłośnym poparciu polityków, np. w Luizjanie), Meta nie mogła lobbować z otwartą przyłbicą. Zastosowano więc klasyczny astroturfing – iluzję masowego, oddolnego wsparcia obywatelskiego i udawania kogoś innego. To typowe zachowanie dla big tech, również w Polsce, gdzie powstają fikcyjne ruchy CEE czy marki udajace lokalne inicjatywy.

  • Fikcyjne organizacje – główną twarzą kampanii stało się Digital Childhood Alliance (DCA). Choć organizacja przedstawia się jako koalicja konserwatywnych grup chroniących dzieci, w rzeczywistości nie istnieje w rejestrach podatkowych IRS. Jej strona powstała z dnia na dzień, pełna gotowych materiałów uderzających wyłącznie w Apple i Google. Meta nie jest tam krytykowana ani razu.

  • Rotacja kadr i mroczne pieniądze – personel DCA płynnie przenika się z innymi organizacjami (np. NCOSE), które tworzą i zamykają spółki celowe, by ukryć przepływ funduszy. Za kulisami sznurki pociągają lobbyści Mety, tacy jak Nicole Lopez, doradzając przy pisaniu ustaw słowo w słowo.

  • Rozdrobnienie kapitału – ponad 70 milionów dolarów wpompowano w dziesiątki stanowych komitetów politycznych (PAC). Rejestrując je na poziomie stanowym, a nie federalnym, Meta celowo rozproszyła dane o finansowaniu po dziesiątkach różnych baz danych, tworząc zaporę nieprzejrzystości.

Mit jednolitego rynku w USA, a Europejska Alternatywa

Big tech i prawica opowiadają bajki o jednolitym rynku cyfrowym w USA, który to niby jednolity rynek stoi za sukcesem spółek w USA. Analiza ustaw dotyczących weryfikacji wieku brutalnie weryfikuje pewną popularną na prawicy bajkę – mit o USA jako wspaniałym, jednolitym i wolnorynkowym imperium cyfrowym. W rzeczywistości rynek amerykański jest skrajnie rozdrobniony. Każdy stan (Kalifornia, Kolorado, Luizjana, Nowy Jork) proceduje własne, często wykluczające się przepisy, tworząc biurokratyczny koszmar dla deweloperów. Stany Zjednoczone utrzymują swoją cyfrową dominację w zasadzie tylko dzięki jednemu: gigantycznemu rynkowi kapitałowemu. Pod względem mądrych regulacji, system ten jest głęboko dysfunkcyjny.

Idealnie widać to w zestawieniu z podejściem Unii Europejskiej:

Unia Europejska udowadnia, że ochrona nieletnich nie musi oznaczać budowania ogólnonarodowego systemu inwigilacji urządzeń osobistych. Europejski portfel cyfrowy jest zaprojektowany tak, aby chronić tożsamość użytkownika, jednocześnie zmuszając do odpowiedzialności tych, którzy na uwadze dzieci zarabiają najwięcej – gigantów mediów społecznościowych.

Anatomia sprawdzania wieku na poziomie systemu operacyjnego czyli co dokładnie uchwalają stany?

Większość mediów opisuje ustawy pobieżnie jako “sprawdzanie wieku przy konfiguracji urządzenia”. Prawda kryjąca się w tekstach ustaw (takich jak kalifornijska AB-1043, obowiązująca od 1 stycznia 2027 r., czy koloradońska SB26-051) jest znacznie bardziej inwazyjna.

Prawo definiuje “dostawcę systemu operacyjnego” niezwykle szeroko i nakłada na niego dwa potężne obowiązki:

  1. Zebranie danych o wieku przy konfiguracji użytkownik musi podać wiek lub datę urodzenia (w stanie Nowy Jork projekt S8102A idzie o krok dalej: całkowicie zakazuje samodzielnego deklarowania wieku i wymusza skanowanie biometryczne lub podanie dokumentu tożsamości wydanego przez rząd na etapie aktywacji nowo kupionego sprzętu).

  2. Ciągłe nadawanie (Broadcasting) – system musi wystawić działające w czasie rzeczywistym API. Każda aplikacja zainstalowana na urządzeniu zyskuje prawo do odpytania tego API i natychmiastowego otrzymania informacji, w jakim przedziale wiekowym znajduje się użytkownik (poniżej 13 lat, 13-15, 16-17, czy 18+).

Tak stworzona regulacja nie tworzy jednorazowej transakcji do anonimowego sprawdzenia wieku na potrzeby wejścia na serwisy pornograficzne lub inne. Niestety regulacje w USA tworzą permanentny system do udostępniania w trybie LIVE wieku użytkownika co zbliża nas do cyfrowej dystopii.

Kto na tym zarobi? Kartel weryfikatorów i brak taryfy ulgowej dla Open Source

Te ustawy zakładają, że każdy twórca systemu operacyjnego to potężna korporacja. Nie ma w nich absolutnie żadnych wyjątków dla oprogramowania Open Source (FOSS), projektów niekomercyjnych czy metod chroniących prywatność. Kary są drakońskie: 2500 USD za nieumyślne i 7500 USD za celowe naruszenie przepisów w przeliczeniu na jedno dziecko.

Infrastrukturę do tego mają dostarczyć zewnętrzni, komercyjni giganci weryfikacji (Yoti, Veriff, Jumio).

Ich model biznesowy to:

    • opłaty od 0,10 do 2,00 USD za każde sprawdzenie.

    • konieczność wpięcia ich własnościowego kodu (SDK) w system.

    • brak możliwości hostowania usługi u siebie – wszystkie dane o weryfikacji wieku lądują w ich zewnętrznych chmurach.

Zupełnie inaczej podeszła do tego Unia Europejska w ramach eIDAS 2.0 i Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA). Unijny portfel tożsamości opiera się na kodzie open-source i kryptograficznych dowodach z wiedzą zerową (Zero-Knowledge Proofs). Pozwala to udowodnić platformie, że masz “ponad 18 lat”, lub np 15 lat ale bez ujawniania daty urodzenia, imienia czy czegokolwiek innego. Co więcej, w UE to na największych platformach społecznościowych (powyżej 45 milionów użytkowników) spoczywa ciężar weryfikacji, a projekty Open Source i małe firmy są z tego zwolnione.

Unia Europejska zatem zdecydowanie lepiej wdraża prawo chroniąc anonimowość niż USA.

Studium przypadku – jak Meta kupiła prawo w Luizjanie

W Luizjanie (ustawa HB-570) wyszło na jaw, że tekst ustawy przyniósł kongresmence Kim Carver bezpośrednio lobbysta Mety. Aby upewnić się, że to prawo przejdzie w nienaruszonym kształcie, Meta wynajęła aż 12 lobbystów z 9 różnych firm, płacąc im ponad 324 tysiące USD.

Dlaczego aż 12 lobbystów do jednej ustawy, która ostatecznie przeszła jednogłośnie (99-0 w Izbie, 39-0 w Senacie)? Bo ich zadaniem nie było zbieranie głosów poparcia, lecz blokowanie jakichkolwiek poprawek.

Gdy senator Jay Morris próbował przeforsować poprawkę, która nakładałaby obowiązki weryfikacji również na same aplikacje (czyli m.in. Facebooka czy Instagrama), maszyna lobbingowa Mety nagle zamilkła. W wyniku zakulisowych nacisków ostateczny kompromis utrzymał główny ciężar na barkach dostawców systemów operacyjnych. Dokładnie tak, jak zaplanował to Mark Zuckerberg.

Astroturfing

Aby wywrzeć presję na politykach, Meta nie mogła występować pod własnym szyldem. Do akcji wkroczyło Digital Childhood Alliance (DCA) – rzekomo oddolna koalicja ponad 140 konserwatywnych organizacji chroniących dzieci. Ich przedstawiciele zeznawali przed komisjami stanowymi w całych Stanach. Problem w tym, że DCA to organizacja widmo:

  • Brak bytu prawnego – DCA nie figuruje w żadnych rejestrach podatkowych IRS (brakuje numeru EIN), ani w bazach fundacji w żadnym ze stanów.

  • Gotowiec w 24 godziny – ich domena została zarejestrowana z ukrytymi danymi właściciela, a dzień później strona była już w pełni gotowa – profesjonalny design, statystyki, rekomendacje od prawicowych think-tanków i precyzyjne argumenty uderzające wyłącznie w Apple i Google. O Mecie nie wspomniano ani słowem.

  • Fikcyjne zbiórki – DCA procesuje darowizny przez fundusz “For Good”, ale z ponad 1,7 miliarda USD rozdzielonych przez ten fundusz w ciągu 5 lat, ani jeden cent nie trafił oficjalnie do DCA. Przycisk “Przekaż darowiznę” na ich stronie to najprawdopodobniej tylko atrapa uwiarygadniająca fasadę.

Karuzela “Mrocznych Pieniędzy” i Super PAC-i

Struktury powiązane z DCA (jak organizacja NCOSE) celowo komplikują swoją księgowość, tworząc i zamykając organizacje non-profit i zmieniając ich klasyfikacje podatkowe, a pracownicy swobodnie krążą między nimi bez śladów przepływów finansowych w oficjalnych raportach.

Meta poszła jeszcze dalej. Ponad 70 milionów dolarów wpompowano w system komitetów politycznych (Super PAC). Zamiast stworzyć jeden fundusz federalny (co ułatwiłoby śledzenie pieniędzy przez dziennikarzy), Meta rozbiła te środki na dziesiątki lokalnych PAC-ów (np. w Kalifornii, Teksasie czy Illinois). Dzięki temu raporty są rozsiane po dziesiątkach trudnych do przeszukania stanowych baz danych.

Szczególną rolę odgrywa tu firma konsultingowa Hilltop Public Solutions, która spina całą operację:

  1. współzarządza głównym funduszem Mety (ATEP) o budżecie 45 milionów USD.

  2. nadzoruje PAC-i na poziomie stanowym (np. w Teksasie), których oficjalne cele są kalką języka z ustaw DCA.

  3. pomaga koordynować przekaz “oddolnej” grupy DCA.

Hipokryzja w dokumentach

Najbardziej uderzający jest cynizm Mety widoczny w oficjalnych rejestrach lobbingowych.

Firma posiada własny system operacyjny – Horizon OS (dla gogli VR), który już teraz spełnia wymagania tych ustaw w około 83%. Meta wpycha więc konkurencję pod pociąg regulacyjny, na który sama jest już gotowa.

W stanie Kolorado oficjalne dokumenty ujawniają genialną w swej prostocie strategię Mety:

  • W przypadku projektów ustaw regulujących same media społecznościowe, lobbyści Mety przyjmują pozycję “Poprawianie / Sprzeciw” – walczą z przepisami z całą mocą.

  • W przypadku jedynej ustawy, która zrzuca odpowiedzialność na twórców systemów operacyjnych (takich jak Apple i Google), lobbyści Mety przyjmują pozycję “Monitorowanie”. Stoją z boku i z zadowoleniem obserwują, jak prawo uderza w ich rywali.

Na szczeblu federalnym Meta w jednym i tym samym dokumencie lobbingowym popiera ustawę uderzającą w sklepy z aplikacjami (App Store Accountability Act), a jednocześnie lobbuje za osłabieniem ustaw KOSA i COPPA 2.0, które nałożyłyby ograniczenia na samego Facebooka i Instagrama.

Piotr Mieczkowski

Helping innovation & digital to grow. TMT expert & advisor.

https://tmt.expert