Architektura współpracy, czyli dlaczego open source to fundament naszej suwerenności
Fundacja Centrum Cyfrowe, Panoptykon oraz CoopTech Hub opublikowało raport zatytułowany „Architektura współpracy. Open source jako siła napędowa polskiej innowacji i suwerenności technologicznej”. Wynika z niego, że otwarte oprogramowanie przestało być jedynie techniczną alternatywą, a stało się ważnym elementem bezpieczeństwa państwa oraz naszej niezależności cyfrowej. Dokument diagnozuje obecny stan polskiej administracji, która jest głęboko uzależniona od zamkniętych systemów wielkich korporacji technologicznych. Autorzy wskazują, że ten monopol nie tylko drenuje publiczne budżety poprzez konieczność opłacania wieloletnich licencji, ale również tworzy niebezpieczne zjawisko uzależnienia od jednego dostawcy.
Autorzy opracowania zwracają uwagę na niezwykle szkodliwe zjawisko określane mianem open-washingu. Instytucje państwowe nierzadko promują swoje cyfrowe produkty jako otwarte, podczas gdy w rzeczywistości kluczowa logika biznesowa pozostaje przed nami ukryta. Raport przywołuje tu przykłady rządowej aplikacji mObywatel oraz modelu sztucznej inteligencji PLLUM, w których transparentność okazała się w dużej mierze fasadą. Prawdziwe bezpieczeństwo cybernetyczne opiera się na jawności i społecznościowym audycie kodu, a nie na jego utajnianiu. Ukrywanie architektury systemów daje wyłącznie iluzję ochrony, blokując jednocześnie rozwój krajowych kompetencji technologicznych.
Rozwój suwerennej sztucznej inteligencji zależy wprost od dostępu do otwartych zasobów i publicznych repozytoriów. Zagadnienie to nabiera szczególnego znaczenia w kontekście ogromnego potencjału drzemiącego w naszych rodzimych, oddolnych projektach, takich jak polski model językowy Bielik. Twórcy raportu słusznie zauważają, że podobne oddolne inicjatywy pokazują siłę lokalnych, audytowalnych innowacji. Niestety polskie środowisko programistów open source działa dzisiaj w dużym rozproszeniu, tworząc swoisty archipelag izolowanych projektów, którym brakuje wsparcia na szczeblu centralnym. Brak systemowej zmiany w tym obszarze sprawi, że najlepsi polscy specjaliści nadal będą budować wartość zagranicznych korporacji, zamiast wzmacniać lokalny rynek.
W dokumencie poruszono również kwestię roli państwa. Musi ono przyjąć rolę aktywnego moderatora całego ekosystemu, a nie tylko biernego klienta. Najważniejszą rekomendacją płynącą z opracowania jest bezwzględne wdrożenie zasady, że publiczne pieniądze oznaczają publiczny kod. Oprogramowanie zamawiane przez urzędy i finansowane z naszych podatków powinno być domyślnie udostępniane na wolnych licencjach, co pozwoli mniejszym samorządom na swobodne współdzielenie technologii, obniżenie kosztów cyfryzacji oraz włączenie więcej programistów i firm w rozwój systemów i rejestrów. Niezbędne jest również powołanie Krajowego Repozytorium Kodu oraz utworzenie państwowego funduszu utrzymaniowego, który zapewni stabilność i bezpieczeństwo kluczowym systemom. Odejście od dyktatu zamkniętych licencji to jedyna droga, aby technologia w Polsce stała się prawdziwym dobrem wspólnym.
Z raportem zapoznacie się w serwisie Zenodo.
Comments
Leave a Comment