Dezinformacja jako zagrożenie systemowe dla Polski. Wnioski z raportu „Dezinformacja oczami Polaków. Edycja 2026”
Właśnie wydaliśmy 3. edycję najbardziej kompleksowego badania opinii społecznej na temat stanu dezinformacji w Polsce. Wynik z niego, że dezinformacja przestała być wyłącznie domeną pojedynczych fake newsów czy internetowych plotek rozchodzących się na marginesie sieci. Wyniki raportu „Dezinformacja oczami Polaków”, opublikowanego pod koniec czerwca 2026 r. przez Fundację Digital Poland w ramach koalicji „Razem przeciw dezinformacji”, pokazują to jednoznacznie. Fejki stał się narzędziem wpływu wymierzonym bezpośrednio w fundamenty państwa: bezpieczeństwo narodowe, spójność społeczną oraz procesy demokratyczne.
Skala problemu jest systemowa, a wnioski płynące z badania opinii społecznej zrealizowanego przez NielsenIQ zmuszają do rewizji dotychczasowych strategii obronnych.
Dezinformacja jak atak zbrojny. Nowa percepcja zagrożeń
Najbardziej uderzającym wnioskiem z tegorocznego raportu jest zmiana sposobu, w jaki Polacy postrzegają operacje wpływowe. Aż 75 proc. obywateli uznaje dezinformację za poważny problem. Co więcej, niemal połowa z nas – 47 proc. badanych – ocenia, że wrogie operacje informacyjne stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski porównywalne z klasycznym atakiem zbrojnym przy użyciu czołgów i rakiet.
Zapytani o konkretne obszary, które mogą zostać osłabione przez cyfrowy fałsz, respondenci najczęściej wskazywali:
-
Bezpieczeństwo narodowe – 39 proc. wskazań.
-
Społeczeństwo i spójność społeczną – 37 proc. wskazań.
-
Procesy demokratyczne – 31 proc. wskazań.
Wydarzenia ostatnich pięciu lat utwierdziły Polaków w przekonaniu, że przestrzeń informacyjna stała się realnym polem bitwy. Tak uważa aż 79 proc. ankietowanych, wskazując na zauważalny wzrost skali manipulacji online.
Energetyka, zdrowie na topie
Kontakt z dezinformacją ma charakter masowy. Tak deklaruje go aż 77 proc. Polaków. O ile jednak sam kontakt nie musi oznaczać kapitulacji przed kłamstwem, o tyle statystyki dotyczące podatności na manipulację są niepokojące. Aż 91 proc. badanych potwierdziło wiarę w co najmniej jedną z 30 przeanalizowanych w badaniu fałszywych informacji, a średnia popularność pojedynczego fake newsa wynosi 34 proc.. Raport identyfikuje też grupę skrajnie podatną: co piąty Polak zgadza się z połową badanych fałszywych teorii, a co dziesiąty wierzy w niemal wszystkie z nich.
„Wiele spośród analizowanych fałszywych tez jest uznawana przez respondentów za prawdziwe. Szczególnie niepokoi wzrost błędnych przekonań w obszarach klimatu i zdrowia, który z jednej strony może doprowadzić do mniejszej aktywności społeczeństwa w zakresie przeciwdziałania zmianie klimatu wywołanej działalnością człowieka, z drugiej zaś w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na zdrowie publiczne” — ostrzega Patryk Zakrzewski, wiceprezes Stowarzyszenia Demagog.
Najpopularniejsze fake newsy dotyczą energetyki. Styczność z nimi miało 78 proc. badanych, a średnia popularność fałszywych narracji w tym obszarze sięga 39 proc. W TOP jest:
-
54 proc. uważa, że samochody elektryczne zapalają się częściej niż spalinowe
-
52 proc. wierzy, że żywność GMO trwale uszkadza ludzkie DNA
-
48 proc. jest przekonanych, że wycofywanie gotówki na rzecz kart płatniczych służy wyłącznie pełnej inwigilacji
Kto i po co kłamie w sieci? Główne źródła oraz motywacje
Wskazania respondentów dotyczące źródeł dezinformacji są rozproszone pomiędzy świat technologii, polityki i popkultury internetowej. Jako głównych architektów fałszu Polacy wskazują krajowych polityków i partie polityczne (45 proc.) oraz zautomatyzowane boty i trolle AI (43 proc.). Wysoko na liście znaleźli się również influencerzy (35 proc.), zwykli internauci (33 proc.) oraz promotorzy medycyny alternatywnej (31 core.).
Jednocześnie badani dostrzegają, że celem dezinformacji rzadko bywa dziś zwykłe generowanie odsłon dla zysków z reklam. Wśród kluczowych motywów stojących za produkcją fake newsów wymieniano:
-
Celowe skłócanie i polaryzację społeczeństwa (46 proc.)
-
Wpływanie na procesy polityczne i wybory (44 proc.)
-
Osiąganie korzyści finansowych (36 proc.)
-
Osłabianie bezpieczeństwa państwa (35 proc.)
-
Niszczenie zaufania do instytucji publicznych (34 proc.)
Social media i sztuczna inteligencja
Głównym kanałem dystrybucji fałszywych treści stały się media społecznościowe. Wskazuje je 66 proc. osób, które zetknęły się z fake newsami, co stanowi wzrost w porównaniu do 55 proc. odnotowanych w 2024 r.. Co ciekawe, tradycyjna telewizja traci swoją pozycję jako domniemane źródło fałszu – spadek z 53 proc. w 2024 r. do 37 proc. w 2026 r..
Poważnym wyzwaniem technologicznym staje się generatywna sztuczna inteligencja. Co piąty Polak deklaruje bezpośredni kontakt z fałszem stworzonym przez AI, a blisko 80 proc. zauważa, że technologia ta znacząco ułatwiła masowe powielanie manipulacji. Choć 45 proc. badanych kojarzy pojęcie deepfake, aż 34 proc. przyznaje wprost, że nie potrafi ocenić, czy materiał audio lub wideo, z którym mieli do czynienia, był syntetyczny. To wyraźny sygnał istnienia głębokiej luki kompetencyjnej w społeczeństwie.
“Odpowiedzialność za ten krajobraz ponoszą platformy online, których algorytmy rekomendacyjne dążą do uzależniania użytkowników od nieskończonego przekazu („wieczne scrollowanie”), a do tego preferują wyświetlanie treści szokujących (często więc radykalnych). Co więcej, przy braku aktywnej moderacji masowa dezinformacja w wielu wypadkach się opłaca” – wskazuje Magdalena Wilczyńska, dyrektor biura analiz i badań NASK – PIB
Chcemy ochrony, ale boimy się cenzury
Polacy wykazują głęboki dualizm w ocenie metod walki z dezinformacją. Z jednej strony 64 proc. badanych oczekuje zdecydowanych działań od platform cyfrowych, a 57 proc. popiera wprowadzenie odgórnych ograniczeń rządowych. Z drugiej strony 45 proc. respondentów obawia się, że algorytmy moderacyjne usuwają zbyt wiele treści, a 40 proc. deklaruje bezwzględną obronę wolności słowa, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem tolerowania fake newsów. Te postawy mocno się przenikają.
„Z przeprowadzonych badań wynika dosyć powszechna zgoda, by ingerować w fałszywe treści, co szczególnie widać u osób starszych. Polacy uważają, że należy je blokować, ale ze specjalnym wskazaniem roli platform, a mniejszymi możliwościami dla rządu. To pozytywny kierunek rozwoju opinii publicznej” – zauważa dr Michał Boni, prezes Fundacji Digital Poland.
Ekonomia uwagi
Dezinformacja infekuje infosferę przede wszystkim za pomocą emocji. 57 proc. badanych ma pełną świadomość, że platformy społecznościowe promują i podbijają zasięgi treści wywołujących silne pobudzenie emocjonalne, by zmusić użytkowników do tzw. wiecznego scrollowania. Przynosi to opłakane skutki: 36 proc. Polaków przyznaje, że krzykliwy nagłówek bezpośrednio wpływa na ich ocenę wiarygodności tekstu, a co piąty udostępnia lub komentuje post pod wpływem impulsu, zanim w ogóle zapozna się z faktami.
Wśród najczęściej eksploatowanych przez manipulatorów emocji badani wskazują strach i panikę (60 proc.), gniew i oburzenie (46 proc.) oraz niechęć wobec innych grup społecznych (35 proc.). Przekłada się to wprost na relacje międzyludzkie: 75 proc. uważa, że poziom polaryzacji w Polsce wzrósł, a 21 proc. przyznaje, że internetowe kłamstwa wywołały poważne kłótnie lub kryzysy w ich relacjach z bliskimi.
“Wyniki wpisują się w obserwowany w wielu krajach europejskich trend rosnącego społecznego przyzwolenia na aktywną moderację treści, szczególnie gdy dotyczy ona działań ewidentnie szkodliwych lub celowo wprowadzających odbiorców w błąd. Polacy nie oczekują wyłącznie działań represyjnych. Wysokie poparcie dla edukacji medialnej w szkołach oraz eliminacji botów i sztucznych kont wskazuje na potrzebę budowania długoterminowej odporności informacyjnej społeczeństwa” – mówi dr Agnieszka Jankowska, dyrektora departamentu ds. korporacyjnych i public affairs w T-Mobile Polsk
Jakich rozwiązań oczekują Polacy?
Społeczeństwo domaga się twardych, systemowych i wielopoziomowych ruchów ze strony wszystkich zaangażowanych podmiotów:
Wybrane oczekiwania wobec platform Big Tech i państwa
-
73 proc. popiera natychmiastowe usuwanie fake newsów i radykalne obcinanie ich zasięgów
-
72 proc. domaga się bezwzględnego blokowania kont recydywistów dezinformacyjnych i zakazu płatnej promocji oszustw
-
69 proc. chce wprowadzenia powszechnej edukacji medialnej w szkołach
-
69 proc. postuluje ograniczenie działalności botów poprzez wymóg weryfikacji tożsamości (np. za pomocą dowodu osobistego) przy rejestracji w social mediach, z zachowaniem anonimowości wobec innych użytkowników
-
67 proc. oczekuje nakładania dotkliwych kar finansowych na platformy uchylające się od moderacji
Wybrane oczekiwania wobec tradycyjnych mediów
Wymagania wobec redakcji mają charakter czysto jakościowy. Polacy żądają powrotu do korzeni rzetelnego dziennikarstwa: 47 proc. oczekuje bezwzględnej weryfikacji faktów przed publikacją, 36 proc. domaga się rezygnacji z clickbaitów, a 31 proc. żąda wyraźnego oddzielania faktów od opinii i jasnego oznaczania materiałów stworzonych przy pomocy AI.
Co ciekawe, Polacy wytyczają bardzo jasną granicę dla systemów sztucznej inteligencji w redakcjach. O ile 41 proc. akceptuje sytuację, w której człowiek-dziennikarz wspiera się AI przy pisaniu artykułu, o tyle pełna automatyzacja budzi opór. Zaledwie 8 proc. czułoby się komfortowo z tekstem opublikowanym przez AI bez ludzkiego nadzoru lub z programem informacyjnym prowadzonym przez syntetycznego awatara.
Wyzwanie dla fact-checkingu
Choć 70 proc. Polaków deklaruje, że stara się weryfikować informacje poprzez porównywanie ich w różnych źródłach, niezależne organizacje fact-checkingowe wciąż borykają się z problemem ograniczonej rozpoznawalności – słyszało o nich zaledwie 24 proc. społeczeństwa. Wśród tej grupy najbardziej rozpoznawalny jest Demagog (39 proc.), OKO.press (30 proc.), „Sprawdzamy” w TVP Info (26 proc.), fakenews.pl (25 proc.) oraz Konkret24 (24 proc.).
Większość z nas weryfikuje fakty na własną rękę, używając wyszukiwarek (41 proc.) lub portali ogólnoinformacyjnych (33 proc.). Kluczowym wyzwaniem na najbliższe lata jest więc zintegrowanie profesjonalnego fact-checkingu i mocniejsze zakorzenienie go w tych miejscach, w których Polacy realnie szukają potwierdzenia prawdy.
Budowa długoterminowej odporności
Raport „Dezinformacja oczami Polaków. Edycja 2026” jasno dowodzi, że punktowe gaszenie pożarów informacyjnych nie wystarczy. Walka z zagrożeniami hybrydowymi wymaga systemowych rozwiązań.
„Z raportu wynika wyraźnie, że społeczne oczekiwanie wobec uporządkowania przestrzeni informacyjnej w Polsce jest dziś bardzo silne. Polacy chcą konkretnych działań, większej odpowiedzialności i współpracy różnych środowisk. Dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do inicjatyw, które łączą, a nie dzielą – jak Globalny Pakt Mediów Przeciwko Dezinformacji, który powstał z udziałem największych redakcji świata. W Fundacji PZU wierzymy, że tylko poprzez wspólne standardy, edukację i budowanie kompetencji odbiorców możemy realnie wzmocnić odporność społeczną” – podsumowuje Maia Mazurkiewicz, prezeska Fundacji PZU.
Trzecia edycja raportu powstała w ramach koalicji „Razem przeciw dezinformacji”. Głównymi partnerami publikacji są Fundacja PZU oraz T-Mobile Polska, a partnerstwo merytoryczne objęły instytucje takie jak Konkret24, NASK – Państwowy Instytut Badawczy, Ringier Axel Springer Polska, Stowarzyszenie Demagog, TVN Warner Bros. Discovery oraz Uniwersytet SWPS. Raport jest dostępny do bezpłatnego pobrania na stronach Fundacji Digital Poland.
Comments
Leave a Comment