Press enter to see results or esc to cancel.

Dlaczego jesteśmy tak daleko w rankingach? Mam na to swoją odpowiedź.

Patrząc na globalne indeksy nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ciągle jesteśmy w nich daleko. Nie wiem jak Was, ale martwi mnie, że w Polskiej dyskusji publicznej, tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, czy Sejmu i Senatu w ogóle o tym nie dyskutujemy.

Martwi mnie, że Polacy karmieni są przez partie polityczne w Polsce jałowymi dyskusjami. Zamiast dyskutować o poważnych zmianach i przyszłości naszego kraju, żyjemy kiełbasą wyborczą. Wstając rano zastanawiam się, co dzisiaj dostanie kolejna grupa społeczna i kiedy moje państwo zbankrutuje. Patrząc na główny nurt polityczny nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zbliżamy się do krajów Ameryki Południowej, w której czołowe partie prześcigają się w obiecankach i rozdawaniu pieniędzy.

Martwi mnie, że nikt publicznie nie rozmawia nawet o tak trywialnych sprawach jak brak zaufania społecznego i traktowaniu drugiej strony biznesowej jako oszusta. Takie zachowanie w Polsce jest nagminne i stwierdzam stanowczo, że to największy problem Polski, który nie pozwala nam dynamicznie się rozwijać.

W swojej karierze zawodowej pracowałem dla największych globalnych firm, realizowałem projekty dla czołowych polskich ministrów w administracji publicznej, kreowałem strategie dla instytucji i urzędów czy rozkręcałem działalność non-profit. Dosłownie w każdym miejscu i sektorze problem jest ten sam – ograniczone zaufanie, chęć ogrania drugiej strony “transakcji”. Wiele świetnych projektów nie udaje się właśnie przez tego typu zachowania. Mając ekspozycje na chociażby kraje nordyckie, widzę jak mój kraj dławiony jest przez “cinkciarskie podejście”.

To samo widzę w mojej 300 mieszkaniowej wspólnocie mieszkaniowej, w której od blisko 4 lat jestem członkiem zarządu. Jako urodzony społecznik współtworzę projekty biorące udział w budżecie partycypacyjnym i wiem jak mało kogo one obchodzą. Wybudowałem z 2 innymi pasjonatami schodki przy wyjściu z osiedla, by ludzie szybciej mogli dojść do metra. Obecnie się one rozpadają i dosłownie znowu dwie osoby chcą przyjść i wspólnie je w weekend naprawić. Smutno mi kiedy na coroczne sprawozdanie zarządu przychodzi 30 mieszkańców z 497 mieszkających w mojej wspólnocie.

Zastanawiam się – jak to zmienić? Macie jakiś pomysł? Jak sprawić by Polacy zaczęli dbać o to co publiczne, wspólne, a drugiej strony budowali wieloletnie wartościowe relacje, byśmy sobie więcej pomagali na co dzień a nie okradali z pomysłów i rywalizowali? Dlaczego łatwiej mi pójść do przodu z Finem? Dlaczego kiedy dziele się wiedzą na jutro często dowiaduję się, że ten ktoś już biega po mieście z moim pomysłem?

Oczywiście świat nie jest czarno biały i cieszę się z każdej dobrej osoby jaką spotykam na swojej drodze, a jest ich sporo. Jednak ciągle nas, dbających o dobro wspólne i długoterminowe szczere relacje jest zdecydowanie mniej.

Jak to zmienić? Zachęcam do dzielenia się pomysłami i przemyśleniami. Może kiedyś wspólnie uda nam się odczarować Polskę.

Zachęcam do komentowania tego wpisu na LinkedIn: https://www.linkedin.com/pulse/dlaczego-jesteśmy-tak-daleko-w-rankingach-mam-na-piotr-mieczkowski/

Piotr Mieczkowski

Shaping the digital transformation & helping clients achieve their goals.

https://tmt.expert