FT: Media społecznościowe wzmacniają skrajne partie
Jak można przeczytać w Financial Times tradycyjne partie polityczne i media głównego nurtu tracą kontrolę nad tym, o czym i w jaki sposób rozmawia się w przestrzeni publicznej. Przykładem tego zjawiska była sytuacja w Kolonii, gdzie ugrupowania od lewicy do centrum podpisały porozumienie o nieprowadzeniu negatywnej kampanii wokół imigracji. Choć podobne deklaracje funkcjonowały tam od 1998 roku, dziś wywołały one natychmiastową reakcję globalnej prawicy z Elonem Muskiem na czele, która uznała to za próbę ograniczania demokratycznej debaty przez liberalny establishment. Fakt, że skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) notuje obecnie rekordowe poparcie, pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego: dawne próby odgórnego narzucania ram debaty przez polityczne elity przestały działać.
Internet i media społecznościowe odegrały kluczową rolę w demontażu tych dotychczasowych barier ochronnych. Choć wpływ dezinformacji bywa niekiedy wyolbrzymiany, obecna rewolucja informacyjna fundamentalnie różni się od poprzednich. Wynalezienie druku, prasy, radia czy telewizji zawsze rozszerzało grono odbiorców, ale twórcami informacji pozostawała wąska, zamożna i jednorodna grupa. Media społecznościowe z kolei radykalnie rozszerzyły grono osób produkujących i nadających komunikaty, otwierając przestrzeń dla szerokiego spektrum narracji.
Analiza postaw ideologicznych osób dzielących się treściami politycznymi w sieci jednoznacznie wskazuje na nadreprezentację poglądów skrajnych – zarówno po lewej, jak i po prawej stronie – podczas gdy pozycje umiarkowane, silnie obecne w mediach tradycyjnych, tracą na widoczności. Badania amerykańskich naukowców, m.in. Claire Robertson i Jaya van Bavela, potwierdzają, że algorytmy platform społecznościowych promują treści wywołujące oburzenie i wrogość. Systemowo nagradzają one uproszczone komunikaty oraz ekstremalne stanowiska, spychając na margines wyważone opinie.
Współczesna infosfera przypomina zbiór niezliczonych, antyestablishmentowych nadawców walczących o uwagę, którzy docierają do ogromnych grup społecznych. Upowszechnienie narracji dawniej uznawanych za niedopuszczalne rozbiło normy, które dawniej trzymały radykałów na marginesie. Trudno bowiem selekcjonować i kontrolować dopływ informacji, gdy dawne mury instytucjonalnej kontroli zostały całkowicie zburzone.
Zależność tę potwierdzają twarde dane. Badanie z 2019 roku wykazało, że regiony we Włoszech i Niemczech, które wcześniej zyskały dostęp do szerokopasmowego internetu, szybciej odnotowały wzrost poparcia dla partii populistycznych. Jak wskazuje Vicente Valentim w swojej książce z 2024 roku, poparcie dla populistycznych postulatów było wysokie od dawna, jednak dopiero internet i media społecznościowe pozwoliły wyborcom odkryć, że inni myślą podobnie. To odkrycie ośmieliło ich do głośnego wyrażania swoich poglądów, a ostatecznie do zamanifestowania ich przy urnach wyborczych. Z tej perspektywy wzrost populizmu nie jest wywróceniem demokratycznego porządku, lecz odsłonięciem realnych, niefiltrowanych nastrojów społecznych.

Comments
Leave a Comment