Malejące szanse na IPO OpenAI. Czyli o utracie pozycji lidera i wyzwaniach infrastrukturalnych
Fakt, że OpenAI rozminęło się ze swoimi prognozami, nie jest z czysto finansowego punktu widzenia wielką katastrofą. Stanowi jednak dobitny dowód na to, że sektor korporacyjny adaptuje sztuczną inteligencję znacznie szybciej niż rynek konsumencki, a pałeczka lidera branży przechodzi właśnie z rąk OpenAI do firmy Anthropic.
Sytuacja ta rodzi również poważne wątpliwości co do gotowości twórców ChatGPT do debiutu giełdowego w 2026 roku, a także stawia pod znakiem zapytania strategię SoftBanku, który postawił na tę firmę niemal wszystko.
Wzrost konkurencji i margines błędu bliski zeru
Zgodnie z założeniami, do końca 2025 roku OpenAI miało przekroczyć barierę miliarda aktywnych użytkowników tygodniowo (WaU). Zamiast tego obserwujemy, jak nowi gracze, tacy jak Gemini, skutecznie odbierają firmie udziały w rynku, i to pomimo faktu, że ChatGPT pozostaje globalnie rozpoznawalną marką.
Choć OpenAI wciąż jest liderem, dystans do konkurencji drastycznie maleje. Kiedy firma planuje wydać 1,4 biliona dolarów na infrastrukturę i pozyskuje kapitał przy wycenie rzędu 850 miliardów dolarów, margines błędu praktycznie nie istnieje. Boleśnie przekonał się o tym SoftBank, który zaangażował w OpenAI około 65 miliardów dolarów – na wieść o problemach z realizacją prognoz, akcje japońskiego giganta spadły na giełdzie w Tokio o 10%.
Nieporozumienia wokół kondycji finansowej
Panika na rynku to po części efekt błędnej interpretacji sytuacji przez „Wall Street Journal”. Doniesienia o tym, że dyrektor finansowy OpenAI wyrażał obawy co do możliwości sfinansowania rozbudowy centrów danych w przypadku niezrealizowania celów przychodowych, zostały odebrane jako sygnał problemów z płynnością.
Rzeczywistość jest jednak inna. Zobowiązania OpenAI dotyczące zakupu lub budowy mocy obliczeniowej to w dużej mierze umowy ramowe. Jeśli firma zdecyduje się je opóźnić lub anulować, może to zrobić bez płacenia kar umownych. Brak realizacji prognoz przychodowych na przełomie lat 2025/2026 nie oznacza zatem końca firmy. Prawdopodobieństwo bankructwa pozostaje niskie, ponieważ ewentualne niedobory w kasie można zniwelować cięciami wydatków kapitałowych (capex).
Czas ucieka, a debiut giełdowy staje się ryzykowny
Choć firmie nie grozi natychmiastowy upadek, to rodzą się uzasadnione obawy o jej długoterminową rentowność oraz możliwość przeprowadzenia udanego IPO w tym roku. W obecnym środowisku każda firma z branży AI chce wejść na giełdę jak najszybciej. Podaż akcji tego typu spółek jest wciąż niska, co gwarantuje uzyskanie najlepszych możliwych cen. Do połowy 2027 roku na parkiecie pojawi się znacznie więcej podmiotów z sektora AI, a jeśli do tego czasu ekonomia mocy obliczeniowej nie ulegnie poprawie, rynek może czekać głęboka korekta.
Dlatego, jeśli OpenAI planuje debiut (co samo w sobie jest dyskusyjne), powinno to zrobić jak najszybciej. Niestety, na horyzoncie pojawiają się kolejne niepokojące sygnały: udziały firmy na rynkach prywatnych są obecnie wyceniane poniżej wartości z ostatniej rundy finansowania, a także poniżej wyceny konkurencyjnego Anthropic.
Ekonomia mocy obliczeniowej
Głównym problemem pozostaje wskaźnik generowanych przychodów na gigawat (GW) mocy obliczeniowej. Utrzymuje się on na statycznym poziomie około 10 miliardów dolarów na GW. To poniżej progu ekonomicznej opłacalności. Aby OpenAI miało jakiekolwiek szanse na „dorośnięcie” do wyceny powyżej 1 biliona dolarów, jakiej prawdopodobnie będzie oczekiwać podczas IPO, wskaźnik ten musi wzrosnąć do co najmniej 15, a najlepiej ponad 20 miliardów dolarów na GW.
Ewentualne niepowodzenie debiutu giełdowego OpenAI byłoby katastrofą, która mogłaby łatwo wywołać drastyczny reset wycen w całym sektorze sztucznej inteligencji. W obliczu tych wyzwań, prawdopodobieństwo tegorocznego IPO szybko maleje.
Comments
Leave a Comment