Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło do konsultacji propozycję ustawy dotyczącej podatku cyfrowego. Kasa ma trafić do budżetu, ale to mało realne
Ukazał się projekt ustawy z dnia 31 lipca 2026 r. o podatku rekompensującym od niektórych usług. Trafił w końcu do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych. Rząd wyznaczył 60-dniowy termin na zgłaszanie uwag przez organizacje gospodarcze, izby branżowe (w tym m.in. KIGEiT, PIIT, KIGC) oraz podmioty społeczne. Długi, dwumiesięczny czas konsultacji ma pozwolić na wypracowanie ostatecznego kształtu regulacji, która według planów ma wejść w życie 1 stycznia 2027 r.
Główne założenia i progowe kryteria
Projekt został skonstruowany tak, aby objąć wyłącznie największe globalne korporacje technologiczne i nie obciążać polskiego sektora MŚP. Podatnikiem podatku rekompensującego będzie podmiot lub skonsolidowana grupa kapitałowa, która spełnia łącznie dwa progi przychodowe:
-
próg globalny – łączna kwota przychodów w skali światowej przekracza 1miliard euro,
-
Próg krajowy – łączna kwota przychodów z opodatkowanych usług uzyskanych w Polsce przekracza 25 milionów złotych
Stawka podatku została ustalona na poziomie 3%. Konstrukcja przewiduje mechanizm pomniejszania obliczonego podatku o kwotę zapłaconego w Polsce podatku CIT, koszty nakładów na działalność badawczo-rozwojową (B+R) oraz wydatki inwestycyjne na aktywa trwałe w kraju. Organem właściwym do rozliczeń i egzekucji został wyznaczony Naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście.
Czego dotyczy podatek? Usługi, aplikacje i firmy w praktyce
Projekt ustawy stosuje podejście oparte na kategorii świadczonej usługi (neutralność technologiczna), a nie na typie konkretnej platformy.
Opodatkowaniu podlegają trzy obszary:
-
Reklama ukierunkowana (profilowana) – umieszczanie reklam dostosowanych do użytkowników na podstawie ich danych lub aktywności.
-
Przykłady usług i firm: systemy reklamowe Google (Google Ads, YouTube Ads), Meta (reklamy na Facebooku i Instagramie), TikTok Ads czy Amazon Ads.
-
-
Udostępnianie wielostronnych interfejsów (pośrednictwo) – platformy umożliwiające użytkownikom wchodzenie w interakcje lub zawieranie transakcji.
-
Przykłady usług i firm: marketplace’y i platformy rezerwacyjne (Amazon, eBay, Booking.com), aplikacje przewozowe i dostawcze (Uber, Bolt) oraz płatne funkcjonalności platform społecznościowych.
-
-
Sprzedaż i licencjonowanie danych użytkowników – odpłatne przekazywanie zgromadzonych danych wygenerowanych w wyniku aktywności użytkowników w sieci.
-
Przykłady usług i firm: brokerzy danych (data brokers) oraz duże platformy monetyzujące pakiety analityczne i behawioralne.
-
Wyłączenia: Ustawa wyraźnie zwalnia z podatku dostarczanie własnych treści cyfrowych (np. platformy streamingowe Netflix, Spotify), bezpośredni handel e-commerce (np. własny sklep internetowy producenta), regulowane usługi finansowe i płatnicze oraz wydawców, których przeważającą działalnością jest publikowanie materiałów redakcyjnych oraz czynności polegające na świadczeniu przez podmiot usług komunikacji elektronicznej (w rozumieniu Prawa komunikacji elektronicznej). Mowa tu m.in. o dostawcach komunikatorów czy tradycyjnych operatorach telekomunikacyjnych.
Wpływy trafią do budżetu państwa, a nie na cel dedykowany
Wokół projektu może pojawić się pewne zamieszanie interpretacyjne wynikające z treści uzasadnienia. W dokumencie zapisano bowiem, że:
„Projekt ma także na celu wsparcie rozwoju krajowych technologii i innowacji oraz jakościowych treści medialnych.”
Warto jednak jasno podkreślić, że nie oznacza to utworzenia jakiegokolwiek celowego funduszu czy dedykowanego strumienia finansowania dla polskiej branży tech lub mediów.
Przeanalizowałem OSR oraz artykuły samej ustawy. Wprost zapisano, że podatek rekompensujący ma charakter ogólnobudżetowy. Wpływy (szacowane na 1,716 mld zł w 2027 r. oraz łącznie 31,675 mld zł w ciągu 10 lat) zasilą bezpośrednio budżet państwa. Deklarowane w uzasadnieniu „wsparcie technologii i mediów” należy traktować wyłącznie jako pośredni efekt gospodarczy polegający na wyrównaniu szans rynkowych pomiędzy globalnymi gigantami a lokalnymi wydawcami i firmami technologicznymi, które płacą w Polsce pełne podatki. Niestety obawiam się, że podatek w tej formie będzie zagrabiony i przeznaczony na inne cele. W Polsce wprowadzono w ten sposób wiele podatków i funduszy, również szerokopasmowych, które początkowo miały realizować cel 1, a realizują cel 2.
Jak ustala się lokalizację użytkownika? Pragmatyczny test i dane lokalizacyjne
Kluczowym elementem ustalenia obowiązku podatkowego jest przypisanie świadczonej usługi do terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Projekt ustawy przyjmuje w tym zakresie pragmatyczne i elastyczne podejście, które opiera się na faktycznym miejscu przebywania użytkownika w momencie korzystania z usługi. Uznaje się, że użytkownik znajduje się w Polsce, jeśli można to racjonalnie założyć na podstawie danych, którymi podmiot już dysponuje w ramach prowadzenia zwykłej działalności gospodarczej.
Zgodnie z art. 6 ust. 3 projektu ustawy, terytorium państwa, na którym używane jest urządzenie użytkownika, ustala się w oparciu o:
-
adres IP urządzenia,
-
adres MAC urządzenia,
-
dane pochodzące z sieci telekomunikacyjnej (w rozumieniu Prawa komunikacji elektronicznej),
-
inne metody, które lepiej odzwierciedlają specyfikę działalności danego podatnika.
Wykorzystanie powyższych metod zależy od ich dostępności u podatnika, a w przypadku dostępu do kilku źródeł stosuje się metodę dokładniejszą.
Projekt nakłada przy tym istotne ograniczenia z punktu widzenia ochrony prywatności – zbierane dane mogą służyć wyłącznie ustaleniu lokalizacji geograficznej i nie mogą pozwalać na identyfikację konkretnych osób.
Sam sposób powiązania użytkownika z Polską różni się w zależności od rodzaju usługi:
-
Reklama profilowana – usługa jest świadczona w Polsce, jeśli reklama wyświetla się na urządzeniu używanym w danym okresie rozliczeniowym na terytorium kraju. Podstawę opodatkowania stanowi udział wyświetleń w Polsce w całkowitej liczbie wyświetleń danej reklamy.
-
Platformy i interfejsy (pośrednictwo)
-
w przypadku platform transakcyjnych (np. marketplace) decyduje fakt zawarcia transakcji przez użytkownika korzystającego z urządzenia w Polsce. Jeśli obie strony transakcji są w Polsce, opodatkowane jest 100% prowizji; jeśli tylko jedna strona przebywa w Polsce, opodatkowana jest połowa (50%) prowizji;
-
w przypadku platform nietransakcyjnych (np. sieci społecznościowe) decyduje fakt posiadania konta otwartego za pośrednictwem urządzenia na terytorium Polski.
-
-
Sprzedaż danych: podatek obejmuje dane pozyskane z przeglądania interfejsu przez użytkownika przebywającego w Polsce w momencie ich zbierania. W przypadku sprzedaży zbiorczych pakietów danych, gdzie wartość pojedynczych informacji nie jest znana, przychód przypisuje się proporcjonalnie do udziału użytkowników z Polski w całkowitej liczbie użytkowników o znanej lokalizacji.
Kto wdrożył podatek cyfrowy w Europie?
Polska regulacja wpisuje się w nurt jednostronnych rozwiązań krajowych przyjętych w Europie wobec braku porozumienia na forum OECD w zakresie tzw. Filaru 1. Projekt wprost odwołuje się do doświadczeń państw, które wcześniej wprowadziły podobne podatki cyfrowe:
-
Francja (od 2019 r.) – stawka 3% (progi: 750 mln euro globalnie / 25 mln euro w kraju);
-
Hiszpania (od 2021 r.) – stawka 3% (progi: 750 mln euro globalnie / 3 mln euro w kraju);
-
Austria (od 2020 r.) – stawka 5% (progi: 750 mln euro globalnie / 25 mln euro w kraju);
-
Wielka Brytania (od 2020 r.) – stawka 2% (progi: 500 mln GBP globalnie / 25 mln GBP w kraju);
Jakie są szanse na jego wdrożenie?
Termin wdrożenia jest bardzo napięty, a szanse wdrożenia podatku są bardzo niskie, skoro rząd oficjalnie go nie popiera, Ministerstwo Cyfryzacji mimo spotkań z ambasadorem USA, nie rozmawia o nim, a Prezydent RP deklaruje brak nowych podatków.
Zadeklarowany przez Ministerstwo Cyfryzacji termin wejścia w życie ustawy na 1 stycznia 2027 r. stoi pod wielkim znakiem pytania. Realna analiza kalendarza prac legislacyjnych pokazuje, że domknięcie procesu na czas jest mało prawdopodobne.
60-dniowe konsultacje publiczne trwają do końca września. Projekt pod względem technicznym i prawnym zawiera sporo kwestii otwartych , co oznacza, że spłynie do niego wiele uwag. Na ich rzetelne przeanalizowanie resort cyfryzacji będzie potrzebował co najmniej dwóch tygodni. Prawdziwy problem legislacyjny rozpocznie się jednak podczas uzgodnień międzyresortowych bo projekt dotychczas nie był oficjalnie konsultowany z Ministerstwem Finansów co zwiastuje raczej trudną konferencję uzgodnieniową.
Uwzględniając czas niezbędny na przejście przez Komitet Stały oraz Radę Ministrów, rządowy projekt ma szansę trafić do parlamentu najwcześniej pod koniec października. A to i tak optymistyczny termin. Tymczasem podatek cyfrowy ma mieć charakter rozliczenia rocznego, co oznacza, że zgodnie z zasadami prawa podatkowego ustawa musi zostać ogłoszona w Dzienniku Ustaw najpóźniej do 30 listopada, aby mogła obowiązywać od nowego roku.
Biorąc pod uwagę, że Prezydent RP ma też 21 dni na podpisanie ustawy (co wymusza przekazanie jej do Kancelarii Prezydenta najpóźniej w okolicach 7 listopada), na całe prace parlamentarne w Sejmie i Senacie wraz z wymaganiami konsultacyjnymi w Sejmie zostaje zaledwie około tygodnia. O jakimkolwiek standardowym, np. 6-miesięcznym vacatio legis można też zapomnieć, a sam termin 1 stycznia 2027 r. wymagałby absolutnie ekspresowego i pozbawionego poprawek tempa prac legislacyjnych. W skrócie – prawie nierealne.
Comments
Leave a Comment