Press enter to see results or esc to cancel.

Norwegia mówi stop AI dla najmłodszych w szkołach. Odważny eksperyment czy konieczność? Jeszcze wczoraj zachwyceni technologią, dziś ją ograniczają

Przez lata Norwegia była wzorem cyfryzacji edukacji. Komputery, tablety i nowoczesne technologie miały poprawić jakość nauczania oraz przygotować uczniów do świata przyszłości. Dziś ten sam kraj wykonuje zwrot o 180 stopni. Ogranicza smartfony, planuje zakaz mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 16. roku życia, a generatywną sztuczną inteligencję praktycznie eliminuje z edukacji najmłodszych uczniów. Powód? Spadające kompetencje poznawcze, rosnące uzależnienia i coraz więcej dowodów, że AI może zastępować proces uczenia się zamiast go wspierać.

Jeszcze kilka lat temu Norwegia była jednym z europejskich liderów cyfryzacji edukacji. Komputery pojawiły się w klasach już w latach 90., a po premierze iPada tablety zaczęły masowo zastępować tradycyjne podręczniki. Idea była prosta: nowoczesna technologia miała zwiększyć efektywność nauczania i przygotować uczniów do funkcjonowania w cyfrowym świecie.

Dziś jednak norweski rząd dochodzi do zupełnie innych wniosków. Powodem nie jest niechęć do technologii. Wręcz przeciwnie. To właśnie wieloletnie doświadczenia z jej wdrażaniem sprawiły, że Norwegowie zaczęli zadawać bardzo niewygodne pytania: czy cyfryzacja rzeczywiście poprawiła edukację? Czy młodzi ludzie lepiej czytają, piszą i liczą? Czy technologia pomaga budować kompetencje, czy raczej je zastępuje?

Alarmujące wyniki i zmiana myślenia

Punktem zwrotnym były między innymi wyniki badań PISA 2022. W matematyce norwescy piętnastolatkowie osiągnęli 468 punktów, poniżej średniej OECD. W porównaniu z poprzednią edycją oznaczało to jeden z największych spadków wśród krajów nordyckich. Pogorszyły się również wyniki w czytaniu i naukach przyrodniczych. Władze zaczęły coraz częściej wskazywać na jeden wspólny mianownik: nadmierną obecność ekranów w życiu dzieci i młodzieży. Uruchomiło to serię działań, które jeszcze kilka lat temu wydawałyby się politycznie niemożliwe.

Najpierw zakaz smartfonów

W 2024 roku Norwegia wprowadziła zakaz korzystania ze smartfonów w szkołach. Efekty były na tyle pozytywne, że stały się argumentem za kolejnymi krokami. Badania obejmujące ponad 400 szkół wskazywały na ograniczenie przypadków dręczenia rówieśniczego, poprawę wyników w nauce oraz lepszy dobrostan psychiczny uczniów. Szczególnie wyraźne korzyści odnotowano wśród dziewcząt. Dla rządu był to sygnał, że ograniczanie technologii w pewnych obszarach nie oznacza cofania się, ale może być racjonalną korektą wcześniejszego kursu.

Kolejny krok: media społecznościowe i AI

W kwietniu 2026 roku pojawiła się zapowiedź ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia.

Jeszcze ważniejsza decyzja zapadła 19 czerwca 2026 roku. Premier Jonas Gahr Støre ogłosił nowe zasady dotyczące wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji w szkołach:

  • uczniowie w wieku 6–13 lat nie będą mogli korzystać z generatywnego AI w szkołach,
  • młodzież w wieku 14–16 lat będzie mogła korzystać z AI wyłącznie pod ścisłym nadzorem nauczycieli,
  • uczniowie 17–19 lat mają uczyć się odpowiedzialnego korzystania z tych narzędzi jako przygotowania do studiów i pracy.

Równocześnie rząd zapowiedział zwiększenie finansowania tradycyjnych książek i materiałów drukowanych. To symboliczny zwrot. Kraj, który przez dekady inwestował w cyfrowe rozwiązania, ponownie zaczyna inwestować w analogowe podstawy edukacji.

Premier uzasadnił decyzję bardzo prosto: – Najważniejszą rzeczą w szkole jest to, żeby nasze dzieci nauczyły się czytać, pisać i liczyć. Korzystanie z AI zwiększa ryzyko, że młodzi ludzie przeskoczą kluczowe etapy nauki.

 AI jest mnożnikiem, a nie substytutem myślenia

To moim zdaniem najważniejszy element całej dyskusji. AI działa podobnie jak kalkulator dla intelektu. Może przyspieszyć pracę, zwiększyć produktywność i poprawić jakość efektów. Problem polega jednak na tym, że wzmacnia przede wszystkim to, co już umiemy.

Jeżeli ktoś potrafi analizować, pisać i krytycznie myśleć to AI może go wspomóc. Jeżeli jednak dopiero dana osoba buduje podstawowe kompetencje, sztuczna inteligencja może przejąć proces, który powinien być wykonany samodzielnie.

Coraz więcej badań sugeruje właśnie taki mechanizm. Eksperymenty MIT wskazują, że osoby korzystające z AI przy tworzeniu tekstów często mają później trudności z odtworzeniem własnej argumentacji i głębokim zrozumieniem tego, co zostało napisane. W jednym z badań ponad 80% uczestników miało problem z samodzielnym przypomnieniem lub wyjaśnieniem przygotowanego wcześniej tekstu.

To szczególnie ważne w przypadku dzieci. Czytanie, pisanie i liczenie nie są jedynie umiejętnościami technicznymi. To fundament całego późniejszego myślenia.

Norwegia w czołówce krajów o najniższym na świecie poziomie zainteresowania dzieci czytaniem
Od 2016 roku każde dziecko dziecko powyżej 5. roku życia otrzymało własne urządzenie cyfrowe do nauki w szkole. Obecnie krytycy twierdzą, że zmiana ta zbiegła się w czasie z zauważalnym spadkiem umiejętności czytania, co skłoniło władze do przeprowadzenia ogólnokrajowej ponownej oceny sytuacji.

Jesteśmy o wiele, o wiele zbyt bogaci, więc robimy z naszymi pieniędzmi głupie rzeczy” – powiedziała była minister edukacji Trine Skei Grande, obecnie dyrektor Norweskiego Stowarzyszenia Wydawców.

Trudno zignorować skutki tej sytuacji. Około 500 000 osób w Norwegii ma obecnie trudności z czytaniem prostych tekstów, a kraj ten plasuje się w czołówce krajów o najniższym na świecie poziomie zainteresowania dzieci czytaniem.

Norweskie dzieci należały kiedyś do najlepszych czytelników na świecie. Jednak obecnie 15 000 uczniów kończy szkołę podstawową, nie potrafiąc prawidłowo czytać. To poważna sprawa” – mówi premier Jonas Gahr Store.

Bez regularnych nawyków czytelniczych dzieci mogą rozwinąć coś, co Skei Grande określiła jako „język kuchenny” – ograniczone słownictwo skupione na codziennej komunikacji, a nie na bardziej złożonych ideach.

Konsekwencje tego zjawiska wykraczają daleko poza mury szkoły. Wysoki poziom umiejętności czytania jest ściśle powiązany z sukcesami w nauce, perspektywami zawodowymi, a nawet długoterminowym stanem zdrowia. Spadek poziomu umiejętności czytania i pisania może wywrzeć wpływ na każdy aspekt przyszłości dziecka.

 Eric Schmidt i Jonathan Haidt ostrzegali wcześniej

Już w 2023 roku Eric Schmidt, były CEO Google, oraz Jonathan Haidt, autor książki The Anxious Generation, zwracali uwagę, że połączenie AI i mediów społecznościowych może stworzyć wyjątkowo toksyczne środowisko dla młodych ludzi. Wskazywali na ryzyko jeszcze silniejszego uzależniania użytkowników przez algorytmy, zwiększone możliwości manipulacji, wzrost dezinformacji oraz pogłębianie problemów psychicznych wśród nastolatków. Norwegia zdaje się traktować te ostrzeżenia bardzo poważnie.

Polska z wydatkami z KPO idzie w przeciwnym kierunku

Co ciekawe, w tym samym czasie Polska realizuje jeden z największych programów zakupu i rozdania elektroniki w swojej historii. W ramach programu z Krajowego Planu Odbudowy, ustanowionego przez poprzedni rząd a realizowany przez obecny, do szkół ma trafić około 16 tysięcy pracowni, w tym około 12 tysięcy laboratoriów AI, głównie….. laptopów. Budżet przeznaczony wyłącznie na pracownie AI to około 1,86 mld zł, a łączna wartość inwestycji w cyfrową infrastrukturę edukacyjną przekracza 5 mld zł. Gdyby do tego dodać wydatki poprzedniego rządu na elektronikę do szkół to mówimy o wydatkach blisko 6,5 mld PLN.

Norwegowie mówią jednak dziś coś zupełnie innego niż Polacy. Ich zdaniem najpierw trzeba zadbać o fundamenty, nauczyć kompetencji a dopiero później budować na nich umiejętności związane ze sztuczną inteligencją.

Kto będzie miał rację?

To jedno z najciekawszych pytań dotyczących edukacji najbliższej dekady. Norwegia po latach intensywnej cyfryzacji uznała, że technologia została wpuszczona do szkół zbyt szybko i zbyt szeroko. Dlatego wraca do książek, ogranicza smartfony i odsuwa AI od najmłodszych uczniów. Nie jest to zresztą jedyny kraj, który ogranicza elektronikę w szkołach, gdyż większość krajów Unii Europejskiej zakazuje już smartfony, a coraz więcej krajów chce też zakazać mediów społecznościowych.

Polska w zakresie AI wybiera odwrotną drogę, przeznacza miliardy złotych w laptopy AI z osprzętem.

Oba kraje twierdzą, że działają w interesie dzieci i przygotowują je na przyszłość.

Różnica polega na tym, że Norwegia próbuje najpierw ochronić proces uczenia się, a dopiero później uczyć korzystania z technologii. Polska zakłada, że technologia już od początku powinna być częścią tego procesu.

Za kilka lat będziemy mieli twarde dane. I wtedy okaże się, która strategia lepiej przygotowuje młodych ludzi do świata AI.

Piotr Mieczkowski

Helping innovation & digital to grow. TMT expert & advisor.

https://tmt.expert