Nowa Cyber-Strategia USA – absolutna dominacja i świat podzielony na “nas” i “wrogów”
W marcu 2026 roku Biały Dom opublikował nowy dokument: “President Trump’s Cyber Strategy for America“. Czytając tę strategię, trudno oprzeć się jednemu wrażeniu – Stany Zjednoczone grają w otwarte karty. Cel jest prosty: całkowita hegemonia w cyberprzestrzeni i promowanie wyłącznie amerykańskich technologii. A reszta świata? Cóż, czytając między wierszami, można odnieść wrażenie, że granica między sojusznikiem a wrogiem staje się niepokojąco płynna.
“America First” przenosi się do sieci
Dokument wprost deklaruje, że polityka “America First” obejmuje teraz cyberprzestrzeń. Retoryka jest bardzo ostra i stawia na bezkompromisową demonstrację siły:
-
Strategia ma zagwarantować, że USA pozostaną bezkonkurencyjne w cyberprzestrzeni.
-
Administracja podkreśla, że Stany Zjednoczone posiadają zdolności, o których reszta świata może tylko pomarzyć.
-
USA zapowiada szybkie i celowe działania mające na celu unieszkodliwienie cybernetycznych zagrożeń, zaznaczając przy tym, że odpowiedzi nie będą ograniczać się wyłącznie do sfery “cyber”.
Zagraniczne = Wrogie? Brak definicji to też definicja
Kluczowym aspektem tego dokumentu jest to, jak bardzo kategoria “zagranicy” zlewa się w nim z kategorią “przeciwnika”. Strategia celowo unika precyzyjnego zdefiniowania, kto dokładnie jest owym przeciwnikiem (“adversary”), co daje Waszyngtonowi potężne narzędzie polityczne i gospodarcze. Kategorie takie jak „foreign AI platforms”, „adversary vendors” czy „low cost AI” są na tyle rozmyte, że mogą oznaczać praktycznie wszystko, co nie nosi etykiety “Made in USA”.
Zwróćmy uwagę na to, jak dokument traktuje technologie spoza Stanów Zjednoczonych:
-
odrzucenie zagranicznych dostawców – strategia wprost nakazuje odejście od produktów i dostawców określanych jako “adversary vendors”, promując jednocześnie zatrudnianie i korzystanie z technologii amerykańskich.
-
uderzenie w zagraniczną Sztuczną Inteligencję – USA planuje obnażać i blokować rozprzestrzenianie się zagranicznych platform AI, zarzucając im cenzurę, inwigilację i wprowadzanie użytkowników w błąd.
-
wojna cenowa i technologiczna – Amerykanie wprost deklarują chęć pokonania przeciwników, którzy sprzedają “tanie” technologie cyfrowe i AI, przypisując im ukryty nadzór i stronniczość ideologiczną.
-
bezkompromisowa walka w sieci – administracja zapowiada demaskowanie i kompromitowanie szpiegostwa online, destrukcyjnej propagandy oraz “kulturowej dywersji”.
Co to oznacza dla Europy i Polski?
Wnioski z lektury mogą niepokoić, bo dokument nie pozostawia złudzeń. Jeśli definicje “zagranicznych platform” czy “zagranicznych dostawców” są celowo szerokie, to czy Europa lub Polska mogą zostać uznane za “adversarial threat”?
Wygląda na to, że układ jest prosty: globalni partnerzy będą mile widziani, o ile będą kupować i wdrażać amerykańskie technologie. Jeśli jednak europejski rynek spróbuje budować własną cyfrową niezależność lub wprowadzać regulacje ograniczające dominację amerykańskich rozwiązań, bardzo szybko może wpaść do worka z napisem “przeciwnik”.
Ten dokument nie dotyczy zabezpieczania routerów czy wojny z hackerami czy grupami APT. Dokument przedstawia de facto geopolityczną grę o rynki zbytu i dominację technologiczną, w której każdy może być przeciwnikiem. Nawet my.
Comments
Leave a Comment