Press enter to see results or esc to cancel.

Od zakazów smartfonów w polskich szkołach po wielomilionowe kary dla big tech w USA.

Świat traci cierpliwość do negatywnych skutków, jakie nowe technologie wywierają na najmłodszych. Od Azji, przez Europę, aż po Stany Zjednoczone kolejne rządy i sądy podejmują coraz bardziej stanowcze kroki, by chronić dzieci przed uzależnieniem od mediów społecznościowych i cyfrowymi zagrożeniami. Kończy się etap debatowania ekspertów, i weszliśmy w etap konkretnych ustaw, państwowych zakazów i kar finansowych uderzające w Dolinę Krzemową. Mamy też czas przełomowych wyroków. Ale po kolei.

W Polsce resort edukacji wypowiada wojnę smartfonom w szkołach. Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało projekt zmiany ustawy – Prawo oświatowe, którego celem jest odgórne uregulowanie zasad korzystania z telefonów komórkowych i urządzeń elektronicznych w szkołach. Do tej pory kwestie te pozostawione były w gestii poszczególnych placówek, co prowadziło do nieefektywnych i odmiennych regulacji oraz potęgowało poczucie osamotnienia wśród dyrektorów i nauczycieli.

Jak uzasadnia ministerstwo, powołując się na „Diagnozę Młodzieży 2026”, aż 71% badanych młodych ludzi czuje się uzależnionych od smartfonów. Nadmierna ekspozycja na urządzenia mobilne prowadzi u dzieci do wahań nastroju, problemów z koncentracją, wycofania społecznego, a także zwiększa ryzyko depresji. Co istotne, projekt ten ma silne poparcie społeczne – z badań CBOS wynika, że 71% Polaków chce, aby we wszystkich polskich szkołach obowiązywały ujednolicone zasady dotyczące używania smartfonów.

Z kolei w USA właśnie pęka bańka bezkarności Big Techu. Zaczynają oni odczuwać konsekwencje finansowe za konstrukcję swoich produktów. Prawnicy i eksperci porównują obecną falę pozwów do historycznych batalii sądowych przeciwko koncernom tytoniowym z lat 90. W precedensowym wyroku ława przysięgłych w Nowym Meksyku nakazała firmie Meta (właścicielowi Facebooka i Instagrama) zapłatę 375 milionów dolarów zadośćuczynienia za naruszanie stanowego prawa ochrony konsumentów. Proces obnażył wstrząsające luki w zabezpieczeniach najmłodszych przed drapieżnikami seksualnymi. Prokurator generalny powołał się m. in. na prowokację – śledczy stworzyli fikcyjny profil 13-letniej dziewczynki, który był wręcz zalewany nieodpowiednimi treściami (otrzymując po kilka zdjęć męskich genitaliów tygodniowo na Messengerze). Nawet po oficjalnym zgłoszeniu sprawców firmie, ich konta wciąż pozostawały aktywne.

Z kolei w Los Angeles inna ława przysięgłych uznała firmy Google (Alphabet) i Meta za winne w głośnym procesie o uzależnienie od mediów społecznościowych, zasądzając 3 miliony dolarów odszkodowania. Sprawa dotyczyła 20-letniej kobiety, która jako nastolatka uzależniła się od YouTube’a i Instagrama. Sąd uznał, że obie korporacje dopuściły się zaniedbań na etapie projektowania swoich aplikacji, celowo stosując toksyczne dla psychiki, uzależniające mechanizmy angażujące uwagę (tzw. attention-grabbing design) i nie ostrzegając odpowiednio o ich niebezpieczeństwach.

Przy tej okazji chciałbym się raz na zawsze rozprawić z mitem jednolitego prawa i rynku w USA. Wystarczy spojrzeć na stronę National Conference of State Legislatures, chociażby podsumowującą różne działania stanowe w zakresie ochrony dzieci w internecie by zobaczyć, że absolutne w USA nie ma jednolitego prawa i właściwie każdy stan tworzy swoje własne prawo. Tym samym nie ma jednolitego prawa w USA i różni się ono w poszczególnych stanach. Tego nie powiedzą Wam prawnicy i eksperci big tech bo Ci będą Wam wmawiać, że to UE jest dziwna i że to my nie mamy jednolitego prawa. To sprawny spin zagrywka prawników i ekspertów big tech w dialogu z instytucjami w Brukseli.

Wracając, podczas gdy część państw zachodu walczy z korporacjami w salach sądowych i ogranicza dostęp do urządzeń w placówkach edukacyjnych, państwa azjatyckie idą o krok dalej, sięgając po najbardziej restrykcyjne środki prawne.

Jak zapowiedziano w Indonezji – 4. najbardziej zaludnionym kraju na świecie – już od 28 marca zacznie obowiązywać całkowity zakaz korzystania z tzw. platform społecznościowych “wysokiego ryzyka” (m. in. TikTok, Instagram, YouTube, X i Roblox) dla dzieci poniżej 16. roku życia. Rząd w Dżakarcie wymusza na big tech dezaktywację takich kont, przerzucając pełną odpowiedzialność za egzekwowanie prawa na te firmy. Bardzo podobny scenariusz przygotowuje również Malezja, która planuje zablokować dostęp do sociali osobom poniżej 16. roku życia, dodatkowo wspierając ten zakaz rygorystycznym systemem weryfikacji wieku opartym na państwowych dowodach tożsamości.

Piotr Mieczkowski

Helping innovation & digital to grow. TMT expert & advisor.

https://tmt.expert