Press enter to see results or esc to cancel.

Porażka jednej sieci 4G LTE w Rosji. 10 lat i ciągle sieci nie ma. Operator, z udziałami państwa, zbankrutował.

To kolejny wpis z serii jedna sieć w ramach, której analizuję modele budowy sieci w związku z pomysłem #Polskie5GNikt w Europie nie buduje państwowej wspólnej sieci hurtowej, dostępnej dla infrastrukturalnych operatorów komórkowych. W związku z tym przyglądam się i analizuje wdrożenia w innych krajach – głównie tzw. frontier lub emerging markets. Ostatnio pisałem o porażce wspólnej i państwowej sieci hurtowej 4G LTE na Białorusi (link) oraz o postępującej nacjonalizacji sieci 5G w Rosji. Ciągle nie powstała tam jedna sieć 5G mimo 5 lat rozmów (link). Pisałem też o Wielkiej Brytanii, która sprawnie wsparła rozwój sektora i budowy współdzielenia sieci (link) powołując specjalny program wsparcia dla rynkuTym razem analizuję rynek rosyjski w zakresie budowy jednej sieci 4G LTE.

Historycznie, w Rosji pierwszym operatorem komórkowym, który otrzymał zgodę na świadczenie usług LTE był Scartel świadczący usługi pod marką Yota (link). Podmiot ten wykorzystał częstotliwości z pasma 2.6GHz które historycznie od 2008 roku używał do świadczenia usług na bazie amerykańskiego standardu WiMAX. Yota wykorzystał zatem już posiadane 40 MHz widma w paśmie 2,6 GHz i otrzymał zgodę na świadczenie usług LTE. Koncesja na oferowanie usług LTE zawierała jeden ważny wymóg – operator musiał oferować hurtowy dostęp do sieci innym operatorom. Rosyjskie władze planowały bowiem budowę jednej sieci 4G LTE.

Warto podkreślić, że Rosyjskie władze miały udział w Yota, co miało zapewnić sukces zbudowania jednej sieci. W 2010 roku Yota miała ambicję zbudowania sieci samemu. Jednakże już po roku zaprzestała budowy sieci LTE i musiała ją wyłączyć (link). Okazało się, że spółka nie ma kompetencji i nie radzi sobie na rynku.

W 2011 roku Yota podpisała porozumienie z wszystkimi operatorami komórkowymi by stać się operatorem hurtowym i skorzystać z kompetencji innych operatorów oraz finansowania (link). Mimo podpisanego porozumienia i kamieni milowych, Operatorzy nie chcieli budować jednej sieci, gdyż ciągle mogli w 2011 roku świadczyć usług na coraz lepszej to lepszej sieci 3G/HSPA+. Inicjatywa więc formalna istniała, ale operacyjnie sieć starała się budować tylko Yota. W konsekwencji Yota zaczęła mieć poważne problemy finansowe i w roku 2013, wraz z dystrybucją pasma do operatorów, porzucono pomysł budowy jednej sieci z udziałem operatora Yota. Sama Yota zbankrutowała 1 kwietnia 2019 roku (link) starając się w międzyczasie zbudować własnego smartfona (YotaPhone).

Po fiasku budowy jednej sieci z udziałem operatora Yota, a zarazem po dwóch latach od podpisania pierwotnego porozumienia z operatorami (tj Porozumienie Yota od 2011 roku) rosyjskie Ministerstwo Łączności chciało znowu zbudować jedną państwową sieć, tym razem ze znacznym udziałem państwa. W 2013 roku Ministerstwo miało plan zabrania uprzednio przydzielonego pasma operatorom i przekazania go przedsiębiorstwu państwowemu na potrzeby nowej krajowej hurtowej sieci LTE (link). Przy zabraniu pasma Ministerstwo Łączności chciało się powołać na narodowe bezpieczeństwo, które pozwala odzyskać pasmo za opłatą. Projekt wspólnej państwowej sieci pilotował ówczesny Premier Rosji Dmitry Medvedev. Sieć miała obejmować państwowe częstotliwości z zakresu 700 i 800 MHz, a operatorzy zachowaliby pasmo 2.6GHz. Ministerstwo powiedziało w 2013 roku (link), że zainwestuje w uruchomienie 30 000 stacji bazowych, a państwowa sieć będzie dostępna dla wszystkich operatorów po cenach regulowanych przez rząd. To wszystko po to by zapewnić dostępność sieci w całej Rosji a nie tylko w miastach. Brzmi znajomo?

Zmiana podejścia była spowodowana obawami Ministerstwa, że operatorzy przyjęli zbyt komercyjne podejście do wdrażania nowej infrastruktury LTE, koncentrując się tylko na najbardziej dochodowych obszarach. Brzmi znajomo?

W pierwszym roku od aukcji operatorzy wybudowali mniej niż 1 000 stacji bazowych LTE, czyli znacznie mniej niż 30 000, które ministerstwo zaproponowało w planie rozwoju LTE. Ministerstwo obawiało się, że przedsiębiorstwa, które wygrały aukcję na częstotliwości, skoncentrowały się na zasięgu w większych miastach, co doprowadziło do wielokrotnego pokrywania się komercyjnych czterech sieci bez wpływu na dostępność usług poza miastami. Ministerstwo uważało, że pasmo nie było dystrybuowane efektywnie (link). Operatorzy podnosili, że budowa jednej sieci jest bez sensu, gdyż już sam proces decyzyjny trwa 3 lata i potrwa kolejne pewnie kolejne 5 lat, a koszty będą wielokrotnie większe niż zakłada rząd. W konsekwencji, po kolejnych dwóch lat dyskusji projekt zawieszono wiosną 2015 roku.

Projekt jednej sieci jednak nie umarł. Zawieszono go tylko na pół roku bo już jesienią 2015 roku Rosja wpadła na pomysł budowy jednej sieci, tym razem 5G. Budowa jednej sieci 5G w Rosji jednak ciągle nie istnieje, tutaj Czytelniku polecam Ci mój poprzedni wpis: Co łączy producenta kałasznikowa z siecią 5G czyli o nacjonalizacji rosyjskiego sektora telekomunikacyjnego? Czy szykuje się u nas Polexit?

Cóż, od 10 lat trwa budowa jednej sieć w Rosji…..To be continued…..

Cała ta historia przypomina mi też historię jednej hurtowej sieci 4G LTE w USA – idei z 2010 roku (link). Spółka zbankrutowała w 2012 roku (link). O tym, ale i o Rwandzie, Kenii, RPA czy Meksyku w kolejnych odcinkach, w których pokazuję, że tak naprawdę na świecie nie działa z sukcesem ANI JEDNA hurtowa sieć komórkowa. To dobitnie pokazuje, że koncepcja Polskie 5G nie ma racji bytu i jest utopią.

Piotr Mieczkowski

Helping innovation & digital to grow. TMT expert & advisor.

https://tmt.expert