Przy inwestycjach w AI Meta stosuje kreatywną optymalizację podatkową – donosi NY Times
Jak donosi „The New York Times”, Meta znalazła się w centrum kolejnej debaty dotyczącej podatków wielkich firm technologicznych. Tym razem nie chodzi jednak o przenoszenie zysków do rajów podatkowych, lecz o wykorzystywanie amerykańskich ulg na badania i rozwój do finansowania gigantycznej infrastruktury sztucznej inteligencji.
Publicznie Mark Zuckerberg przekonuje inwestorów, że inwestycje w AI są ogromnym sukcesem biznesowym. Według niego sztuczna inteligencja napędza wzrost najważniejszych produktów firmy, poprawia działanie Facebooka, Instagrama i WhatsAppa oraz otwiera zupełnie nowe źródła przychodów. W komunikacji z rynkiem Meta podkreśla, że rozwój AI jest strategicznym filarem przyszłości firmy i przynosi coraz bardziej wymierne efekty.
Jednak według ustaleń „The New York Times” zupełnie inaczej wygląda narracja przedstawiana amerykańskiemu fiskusowi. Na potrzeby rozliczeń podatkowych Meta ma traktować swoje centra danych AI jako projekty eksperymentalne, których rezultat nie jest pewny. Dzięki temu firma kwalifikuje część wydatków do ulg podatkowych przeznaczonych dla działalności badawczo-rozwojowej.
Spór dotyczy przede wszystkim gigantycznych wydatków na infrastrukturę. Aby rozwijać modele sztucznej inteligencji, Meta buduje ogromne centra danych wyposażone w tysiące procesorów i akceleratorów produkowanych między innymi przez Nvidię. Koszt takich inwestycji liczony jest w dziesiątkach miliardów dolarów. Firma argumentuje, że centra te pełnią funkcję swoistych „modeli pilotażowych”, ponieważ testowane są nowe konfiguracje sprzętu, sposoby łączenia układów i architektury obliczeniowe.
Krytycy wskazują jednak, że trudno uznać zakup sprawdzonych i komercyjnie dostępnych chipów za eksperyment naukowy. Zdaniem ekspertów cytowanych przez „The New York Times” ulga badawczo-rozwojowa miała wspierać rozwiązywanie niepewnych problemów technologicznych, a nie dotować masową budowę infrastruktury, która już dziś stanowi podstawę działalności biznesowej największych koncernów technologicznych.
Skala potencjalnych korzyści jest ogromna. Według dokumentów finansowych, na które powołuje się gazeta, wartość ulg podatkowych wykazywanych przez Metę wzrosła z około 700 mln dolarów w 2023 roku do niemal 4 mld dolarów w 2025 roku. Oznacza to, że firma stała się największym beneficjentem amerykańskiej ulgi badawczo-rozwojowej spośród spółek notowanych na giełdzie.
Co ciekawe, sama Meta przyznaje w swoich raportach dla inwestorów, że część tych korzyści podatkowych może zostać w przyszłości zakwestionowana przez urząd skarbowy IRS. W dokumentach spółki pojawiają się ostrzeżenia dotyczące niepewności związanej z rozliczaniem ulg badawczych. Innymi słowy, firma zdaje sobie sprawę, że zastosowana interpretacja przepisów znajduje się na granicy akceptowalnego ryzyka podatkowego.
Nie jest to zresztą pierwszy konflikt Mety z amerykańskim fiskusem. Firma od lat prowadzi spory z IRS dotyczące różnych mechanizmów optymalizacji podatkowej. Jedna z największych spraw dotyczy miliardów dolarów zysków, które według amerykańskich władz miały zostać przeniesione poza USA. Toczą się także spory dotyczące wcześniejszego wykorzystania ulg badawczych przy rozliczaniu wynagrodzeń Marka Zuckerberga.
Cała historia pokazuje szerszy problem współczesnej gospodarki cyfrowej. Państwa tworzą ulgi podatkowe, aby wspierać innowacje i zachęcać firmy do podejmowania ryzyka technologicznego. Z czasem jednak największe korporacje zatrudniają armie prawników, doradców podatkowych i księgowych, którzy potrafią interpretować te same przepisy w sposób pozwalający ograniczać zobowiązania podatkowe o miliardy dolarów.
W efekcie coraz trudniej odpowiedzieć na pytanie, gdzie kończy się wspieranie innowacji, a zaczyna kreatywna księgowość. Jeśli budowa komercyjnego centrum danych dla sztucznej inteligencji może zostać uznana za eksperyment badawczy, granice między działalnością naukową a zwykłą działalnością biznesową zaczynają się niebezpiecznie zacierać.
Niezależnie od tego, jak zakończy się przyszły spór z IRS, sprawa Mety jest kolejnym przykładem pokazującym, że w XXI wieku przewaga konkurencyjna największych firm nie wynika wyłącznie z technologii. Coraz częściej równie ważna okazuje się umiejętność wykorzystania złożonych przepisów podatkowych do obniżania kosztów prowadzenia biznesu. A gdy stawką są miliardy dolarów, granica między innowacją a optymalizacją podatkową staje się wyjątkowo cienka.

Comments
Leave a Comment