Rekordowe wzrosty i nowe fortuny. Czy świat stoi u progu kolejnego pęknięcia, tym razem amerykańskiego społeczeństwa?
W historii rynków finansowych niewiele było okresów tak spektakularnych jak pierwsza połowa 2026 roku. Inwestorzy praktycznie zignorowali wojnę na Bliskim Wschodzie, ryzyko zamknięcia Cieśniny Ormuz, obawy inflacyjne oraz wzrost rentowności obligacji. Dominowała jedna narracja: sztuczna inteligencja. Najlepiej pokazuje to zachowanie spółek półprzewodnikowych – fundamentu całej infrastruktury AI. Indeks Philadelphia Semiconductor Index (SOX) wzrósł w drugim kwartale o rekordowe 88%, a w pierwszym półroczu aż o 101%. To największy w historii wzrost SOX w ciągu kwartału.
Skala wzrostów poszczególnych spółek przypomina najbardziej gorące epizody spekulacyjne z historii Wall Street:
- Micron: +242%
- Intel: +216%
- AMD: +186%
- Astera Labs: +341%
- Marvell Technology: +201%
- Credo Technology: +190%
- ARM Holdings: +134%
- Applied Materials: +112%
- KLA: +105%
- Lam Research: +103%
Jak zauważył w Bloombeg CJ Muse z Cantor Fitzgerald: „Ostatnie sześć miesięcy to historia rynku, który postawił wszystko na infrastrukturę AI.” To „postawienie wszystkiego na jedną kartę” zaczyna dziś niepokoić coraz większą liczbę ekonomistów.
Luźne warunki finansowe napędzają euforię
Jednym z najważniejszych powodów obecnej hossy nie jest wyłącznie technologia. To przede wszystkim wyjątkowo luźne warunki finansowe. Spready obligacji wysokodochodowych spadły do poziomów niewidzianych od lat. Koszt ubezpieczenia ryzyka kredytowego gwałtownie się obniżył. Podobne zjawisko obserwujemy w Europie oraz na rynkach wschodzących, gdzie premie za ryzyko osiągnęły najniższe poziomy od kryzysu z 2007 roku. Inwestorzy mają wręcz obsesyjne przekonanie, że ryzyko jest niewielkie, a płynność pozostanie nieograniczona. Najbardziej wymownym symbolem tej sytuacji jest rekordowa wartość aktywów funduszy rynku pieniężnego – prawie 8 bilionów dolarów. Ogromna część tych środków szuka obecnie wyższych stóp zwrotu, trafiając na giełdy, rynek obligacji korporacyjnych i inwestycje związane z AI.
Eksplozja długu. Kredyt płynie szerokim strumieniem
Każda wielka bańka w historii miała wspólną cechę: łatwy dostęp do finansowania. Dzisiaj obserwujemy prawdziwy boom emisyjny: rekordową sprzedaż obligacji korporacyjnych, rekordowe emisje obligacji komunalnych, najszybszy od lat wzrost rynku ABS i CMBS, gwałtowny wzrost liczby IPO, eksplozję transakcji M&A. Według Bloomberga tylko w pierwszej połowie roku firmy sprzedały nowe obligacje o wartości ponad 1,17 bln dolarów. Dodatkowo globalny rynek kapitałowy zebrał ponad 729 mld dolarów nowych środków. Sytuacja przypomina rok 2021, ale w wielu segmentach przewyższa nawet szczyt poprzedniej manii. Wall Street świętuje. Banki inwestycyjne przeżywają złote czasy. Goldman Sachs, Morgan Stanley czy JPMorgan raportują rekordową aktywność transakcyjną. To klasyczny obraz późnej fazy cyklu finansowego.
Bank Rozrachunków Międzynarodowych ostrzega
Wśród powszechnego entuzjazmu coraz głośniej wybrzmiewają głosy ostrzegawcze. Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS), uznawany za bank banków centralnych, zwraca uwagę na historyczne analogie. Według BIS obecny boom AI przypomina manię kanałową z lat 30. XIX wieku, brytyjską manię kolejową, boom elektryfikacyjny lat 20. XX wieku, bańkę internetową końca lat 90. We wszystkich przypadkach istniała prawdziwa rewolucja technologiczna. Problem polegał na tym, że kapitał napływał szybciej, niż gospodarka była w stanie zamienić tę technologię na trwałe zyski. Dzisiaj dzieje się podobnie. Firmy inwestują setki miliardów dolarów w centra danych, procesory, sieci energetyczne i infrastrukturę obliczeniową. Tymczasem nadal nie wiadomo, czy przyszłe przychody uzasadnią skalę obecnych inwestycji.
Nowi milionerzy i miliarderzy
Każda bańka tworzy nowych zwycięzców. Według UBS w samych Stanach Zjednoczonych w 2025 roku milionerami zostało ponad 440 tysięcy osób – ponad 1200 dziennie. Łącznie USA mają już ponad 23,6 mln milionerów.
Jeszcze szybciej rośnie grupa ultrabogatych:
- liczba miliarderów wzrosła o ponad 13%,
- ich majątki zwiększyły się o 25%,
- zdecydowana większość nowych fortun powstała dzięki wzrostowi aktywów finansowych.
Współczesny system finansowy coraz bardziej premiuje właścicieli aktywów, a nie osoby utrzymujące się wyłącznie z pracy. W rezultacie wzrost cen akcji i obligacji staje się jednocześnie mechanizmem produkcji nierówności majątkowych.
Dysproporcje osiągają historyczne rozmiary
Analityk Doug Noland zwraca uwagę na niezwykle istotny fakt.
W 1976 roku:
- wartość rynku akcji wynosiła około 55% PKB USA,
- łączna wartość papierów wartościowych odpowiadała 129% PKB.
Obecnie:
- rynek akcji przekracza 120 bilionów dolarów,
- odpowiada niemal 380% PKB,
- łączna wartość papierów wartościowych zbliża się do 560% PKB.
Jeszcze bardziej wymowny jest wzrost majątku netto gospodarstw domowych:
- 344% PKB w 1976 roku,
- około 575% PKB obecnie.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak ogromny sukces.
Problem polega na tym, że ten wzrost koncentruje się głównie wśród osób posiadających znaczące aktywa finansowe. Dla młodszych pokoleń coraz trudniej dostępne są mieszkania, oszczędności czy możliwość budowania majątku.
Społeczne konsekwencje finansowej euforii
Coraz silniejsze nierówności majątkowe zaczynają przekładać się na nastroje społeczne. Sondaże pokazują gwałtowny wzrost pesymizmu:
- ponad 80% Amerykanów uważa, że kraj oddalił się od swoich pierwotnych ideałów,
- ponad 80% dostrzega poważne zagrożenie dla demokracji,
- większość spodziewa się wzrostu przemocy politycznej,
- młodzi wyborcy coraz częściej odrzucają tradycyjny model kapitalizmu.
W takich warunkach rośnie popularność polityków odwołujących się do haseł walki z korupcją, ograniczenia wpływu wielkiego kapitału oraz redystrybucji bogactwa. Historia pokazuje, że pęknięcie baniek finansowych rzadko pozostaje wyłącznie problemem rynków. Zwykle staje się także impulsem do głębokich zmian politycznych i społecznych.
Największa bańka w historii?
Bez wątpienia sztuczna inteligencja jest rewolucją technologiczną porównywalną z elektrycznością czy internetem. Nie oznacza to jednak, że obecne wyceny są racjonalne. Rekordowe wzrosty akcji półprzewodnikowych, eksplozja emisji długu, historycznie niskie premie za ryzyko, rekordowa liczba milionerów i miliarderów oraz rosnące nierówności tworzą mieszankę znaną z końcowych etapów wielu poprzednich baniek. Prawdziwe pytanie nie brzmi już, czy AI zmieni świat. Pytanie brzmi, czy inwestorzy nie zapłacili za tę przyszłość zbyt wysokiej ceny zbyt wcześnie. Kiedy kredyt jest łatwy, płynność obfita, a wszyscy wierzą w tę samą historię, granica między rewolucją a bańką spekulacyjną staje się wyjątkowo cienka. A historia rynków pokazuje, że najtrudniej dostrzec ją właśnie wtedy, gdy euforia osiąga szczyt.
Gdy bańki finansowe generują nierówności co przekłada się na wybory
Być może najbardziej niedocenianym skutkiem obecnej hossy nie są rekordowe wyceny akcji, lecz zmiany polityczne, które zaczynają pojawiać się w odpowiedzi na rosnące nierówności.
Najlepszym przykładem są wydarzenia w Nowym Jorku. Zohran Mamdani – demokratyczny socjalista, który wcześniej wygrał prawybory na burmistrza miasta przeciwko kandydatom establishmentu – stał się symbolem nowego skrzydła Partii Demokratycznej. W czerwcu 2026 roku popierani przez niego progresywni kandydaci odnieśli serię zwycięstw w prawyborach do Kongresu, pokonując kilku urzędujących, establishmentowych demokratów. Komentatorzy określili wyniki jako triumf lewego, antyestablishmentowego skrzydła partii i kolejny sygnał przesuwania się części młodych wyborców w stronę bardziej radykalnych rozwiązań gospodarczych.
Historia pokazuje, że okresy ogromnej koncentracji majątku i wielkich baniek spekulacyjnych często prowadzą do politycznych przesileń. Tak było po kryzysie lat 30., tak było po pęknięciu bańki internetowej, a po kryzysie finansowym 2008 roku obserwowaliśmy jednoczesny wzrost populizmu zarówno na prawicy, jak i na lewicy.
Dzisiaj mechanizm wygląda podobnie. Według UBS liczba amerykańskich milionerów rośnie w rekordowym tempie, a majątki miliarderów zwiększają się znacznie szybciej niż dochody klasy średniej. Jednocześnie coraz więcej młodych ludzi uważa, że system jest niesprawiedliwy, skorumpowany i działa przede wszystkim na rzecz właścicieli aktywów finansowych. Nic dziwnego, że hasła walki z korupcją, ograniczenia wpływu wielkiego kapitału na politykę czy większej redystrybucji bogactwa zaczynają trafiać na podatny grunt.
Być może to najważniejsze ostrzeżenie płynące z obecnego boomu AI. Bańki finansowe rzadko kończą się wyłącznie korektą cen akcji. Znacznie częściej pozostawiają po sobie społeczne rozczarowanie, polityczną radykalizację i poszukiwanie alternatywy dla dotychczasowego modelu gospodarczego. Jeżeli sztuczna inteligencja okaże się kolejną technologiczną rewolucją, świat będzie bogatszy. Jeżeli jednak okaże się również kolejną wielką bańką kredytową, skutki mogą wykraczać daleko poza Wall Street. Wówczas prawdziwą historią tej dekady nie będzie tylko AI, lecz także polityczna reakcja społeczeństw na największy w historii eksperyment oparty na długu, płynności i rosnących nierównościach. I właśnie dlatego warto patrzeć nie tylko na wykresy Nvidii czy indeksu SOX, ale również na wyniki prawyborów w Nowym Jorku. Czasami pierwsze pęknięcia systemu pojawiają się w urnach wyborczych, zanim zobaczymy je na ekranach terminali Bloomberga.
Comments
Leave a Comment