Rosja w końcu uruchamia 5G. Czy teraz znikną opowieści o zabójczych sieciach i PEM?
Rosja oficjalnie uruchomiła komercyjne sieci 5G. Stało się to 11 września 2026 roku, ponad siedem lat po pierwszych wdrożeniach w Korei Południowej i Stanach Zjednoczonych. Jest w tym sporo technologicznej ironii. Państwo kojarzone z rozbudowanym ekosystemem propagandy i dezinformacji zaczyna właśnie korzystać z technologii, wokół której przez lata narosła wyjątkowo gęsta warstwa teorii spiskowych.
Może więc wraz z pojawieniem się symbolu „5G” na ekranach rosyjskich smartfonów osłabną opowieści o rzekomo „zabójczych antenach”, sterowaniu ludźmi, osłabianiu odporności czy wywoływaniu chorób? Nie należy na to liczyć. Z dezinformacji rzadko wycofuje się państwo tylko dlatego, że rzeczywistość jej zaprzecza. Rosyjski start 5G jest jednak dobrym pretekstem, aby pokazać, jak wielki dystans technologiczny powstał między Rosją a światowymi liderami oraz jak polityka bezpieczeństwa, sankcje i brak dostępu do sprzętu mogą hamować rozwój infrastruktury cyfrowej.
5G dla 10 milionów mieszkańców
W pierwszym etapie rosyjskie sieci 5G uruchomiono w 16 miastach. Według tamtejszego Ministerstwa Rozwoju Cyfrowego potencjalny dostęp do nowej technologii otrzymało około 10 milionów osób. Usługi mają świadczyć czterej najwięksi operatorzy: MTS, MegaFon, Beeline oraz T2.
Sieci wszystkich czterech operatorów działają na razie w Moskwie, Petersburgu i Jekaterynburgu. W pozostałych lokalizacjach dostępność zależy od konkretnej firmy. Na liście znalazły się również Nowosybirsk, Kazań, Samara, Jarosław, Ufa, Wołgograd, Krasnojarsk, Perm, Czelabińsk, Wielki Nowogród, Niżny Nowogród, Krasnodar i Twer.
Rosyjskie władze zapowiadają uruchomienie technologii w kolejnych 50 miastach do końca 2026 roku. Do końca 2028 roku zasięg ma pojawić się w popularnych i kluczowych lokalizacjach we wszystkich rosyjskich miastach liczących ponad milion mieszkańców.
To ambitny plan, chociaż słowo „zasięg” należy interpretować ostrożnie. Uruchomienie usługi w mieście nie oznacza przecież pełnego pokrycia całej jego powierzchni. Na początku będzie to raczej sieć wyspowa, obejmująca wybrane dzielnice, centra biznesowe, węzły komunikacyjne i miejsca największego ruchu.
5G, ale nie na najbardziej popularnym paśmie
Największym problemem rosyjskiego wdrożenia są częstotliwości. Na świecie podstawowym zakresem wykorzystywanym do budowy sieci 5G jest pasmo około 3,4–3,8 GHz. Zapewnia ono rozsądny kompromis między zasięgiem, przepustowością i kosztami budowy infrastruktury.
W Rosji zakres ten pozostaje jednak w dyspozycji wojska i Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Operatorzy przez lata zabiegali o jego udostępnienie, ale bez powodzenia. Władze przyznały im zamiast tego częstotliwości 4,63–4,99 GHz, a w pierwszym etapie pozwoliły również na uruchamianie 5G w pasmach wykorzystywanych wcześniej przez LTE.
Wykorzystanie istniejących zasobów LTE może przypominać refarming częstotliwości lub rozwiązania pozwalające współdzielić zasoby między generacjami sieci. Według rosyjskiego resortu cyfryzacji ma to zwiększyć przepustowość sieci o około 20–25 procent. Nie będzie to jednak od razu pełna jakościowa zmiana kojarzona z samodzielną siecią 5G wykorzystującą szerokie, dedykowane bloki częstotliwości.
Wyższe pasmo oznacza także trudniejsze warunki propagacji sygnału. Fale radiowe mają krótszy zasięg i gorzej przenikają do wnętrza budynków, co wymaga gęstszej sieci stacji bazowych. To z kolei zwiększa koszty inwestycji.
Android tak, iPhone być może
Nietypowy wybór częstotliwości powoduje również problemy ze zgodnością urządzeń końcowych. Rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego zapowiedziało, że dostęp do 5G otrzymają użytkownicy kompatybilnych urządzeń z Androidem. W przypadku iPhone’ów możliwość połączenia z siecią ma zależeć od decyzji Apple.
Nie oznacza to, że każdy smartfon z Androidem automatycznie zadziała w rosyjskiej sieci. Urządzenie musi obsługiwać wykorzystywane pasmo radiowe, odpowiednią konfigurację operatora i niezbędne funkcje programowe. W praktyce dostępność 5G będzie więc zależała od konkretnego modelu telefonu, jego wersji regionalnej oraz oprogramowania.
To jeden z kosztów budowania sieci poza dominującym globalnie ekosystemem częstotliwości. Im bardziej krajowe rozwiązanie odbiega od międzynarodowego standardu wdrożeniowego, tym mniejsza jest liczba kompatybilnych urządzeń, a ceny sprzętu i infrastruktury mogą być wyższe.
Ponad siedem lat spóźnienia
Pierwsze szeroko opisywane komercyjne sieci 5G wystartowały w Korei Południowej i Stanach Zjednoczonych w kwietniu 2019 roku. Chiny rozpoczęły komercyjne wdrożenie w listopadzie tego samego roku. W wielu państwach europejskich usługi pojawiły się również w 2019 roku, przy czym warto pamiętać, że często przywoływana w tym kontekście Szwajcaria nie jest członkiem Unii Europejskiej.
W Polsce pierwszy komercyjny start 5G ogłosił Plus w maju 2020 roku. Oznacza to, że rosyjskie wdrożenie nastąpiło 89 miesięcy po pierwszych uruchomieniach w Korei Południowej i USA oraz 76 miesięcy po polskim starcie.
W świecie telekomunikacji to niemal cała epoka inwestycyjna. Gdy inne państwa dyskutują już o zaawansowanych sieciach 5G Standalone, prywatnych sieciach przemysłowych, automatyzacji produkcji i przygotowaniach do 6G, Rosja dopiero rozpoczyna komercjalizację podstawowych usług piątej generacji.
Dlaczego Rosja została tak daleko w tyle?
Jedną z przyczyn był wieloletni konflikt o częstotliwości. Rosyjskie służby i wojsko nie zgodziły się na zwolnienie pasma 3,4–3,8 GHz, choć operatorzy uznawali je za kluczowe dla opłacalnej budowy sieci. W rezultacie rynek przez lata nie miał stabilnych warunków regulacyjnych do prowadzenia dużych inwestycji.
Drugim czynnikiem były sankcje i wycofanie się zachodnich dostawców infrastruktury po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku. Odejście firm takich jak Ericsson i Nokia ograniczyło dostęp do technologii, komponentów, oprogramowania oraz wsparcia niezbędnego do budowy i utrzymania nowoczesnych sieci.
Rosja zapowiedziała w odpowiedzi przejście na krajowe stacje bazowe. Zgodnie z przedstawianym harmonogramem proces ten ma rozpocząć się etapowo od 2027 roku i zakończyć do 2031 roku. Deklaracja pełnego uniezależnienia się od zagranicznych dostawców brzmi politycznie atrakcyjnie, ale jej wykonanie będzie wymagało stworzenia całego ekosystemu sprzętu, oprogramowania, półprzewodników, testowania i certyfikacji.
Technologia jest „zabójcza” tylko wtedy, gdy wdrażają ją inni
Tu dochodzimy do najbardziej ironicznego elementu tej historii.
Przez lata w internecie krążyły fałszywe przekazy wiążące 5G z COVID-19, osłabianiem odporności, zmianami DNA czy innymi rzekomymi skutkami zdrowotnymi. Badacze EU DisinfoLab udokumentowali międzynarodowe rozpowszechnianie takich treści oraz przypadki, w których prowadziły one do podpaleń infrastruktury telekomunikacyjnej i gróźb wobec pracowników technicznych.
Nie każdą teorię spiskową dotyczącą 5G można automatycznie uznać za produkt rosyjskiej operacji informacyjnej. Ekosystem dezinformacji jest bardziej złożony, a fałszywe narracje powstają i rozprzestrzeniają się w wielu państwach. Jednocześnie instytucje takie jak Europejska Służba Działań Zewnętrznych czy RAND od lat opisują wykorzystywanie przez Rosję mediów i platform społecznościowych do prowadzenia szerzej zakrojonych działań dezinformacyjnych wobec społeczeństw zachodnich.
Dlatego rosyjski start 5G ma znaczenie nie tylko technologiczne. Obnaża klasyczny mechanizm propagandowy: technologia może być przedstawiana jako niebezpieczna, kiedy rozwija ją przeciwnik, a następnie jako symbol postępu, kiedy wdraża ją własne państwo. Siec 5G się nie zmieniła ale zmieniła się narracja.
Za późno, by mówić o technologicznym zwycięstwie
Rosja będzie przedstawiała start 5G jako sukces modernizacyjny i dowód odporności na sankcje. W rzeczywistości jest to przede wszystkim próba nadrabiania wieloletniego opóźnienia, dodatkowo prowadzona w trudnym paśmie, z ograniczoną dostępnością kompatybilnych urządzeń i pod presją przejścia na krajowy sprzęt. Samo pojawienie się ikony 5G na smartfonie nie oznacza jeszcze nowoczesnej gospodarki cyfrowej. Prawdziwym testem będzie skala pokrycia, jakość usług, wykorzystanie 5G w przemyśle, dostępność urządzeń oraz zdolność rosyjskiego sektora technologicznego do produkcji infrastruktury zgodnej ze światowymi standardami. Być może jest jednak jeden pozytywny skutek tego spóźnionego uruchomienia. Skoro 5G stało się oficjalnie elementem rosyjskiej modernizacji, trudniej będzie jednocześnie przekonywać, że ta sama technologia jest śmiertelnym zagrożeniem, gdy anteny stoją po zachodniej stronie granicy.
Comments
Leave a Comment