Press enter to see results or esc to cancel.

Sektor telekomunikacyjny nie może liczyć na wsparcie Ministerstwa Cyfryzacji. Kiepskie wnioski z wiosennych konferencji

W maju w Hotelu Gołębiewski w Mikołajkach odbyła się wiosenna konferencja Krajowej Izby Komunikacji Ethernetowej. Główny wniosek płynący ze spotkania ekspertów i przedstawicieli rządu nie napawa optymizmem. Sektor telekomunikacyjny, choć stanowi kluczowy obszar zainteresowania Ministerstwa Cyfryzacji, nie może liczyć na tak zwane dobre zmiany. Jedyną pozytywną wiadomością, którą przyniósł komunikat Centrum Projektów Polska Cyfrowa, jest fakt, że rynek uzyskał dwa dodatkowe miesiące na dokończenie realizacji projektów z KPO I oraz KPO II. Pozostałe informacje mają charakter zdecydowanie kiepski.

Brak deregulacji i uproszczenia procesów inwestycyjnych

Prawdziwym rozczarowaniem dla branży jest kwestia ustawy Prawo Komunikacji Elektronicznej. Przedstawiciele obecnego rządu w pośpiechu wdrożyli nadregulację przygotowaną jeszcze w czasach poprzedniej władzy, usuwając z obszernego dokumentu jedynie słynne przepisy tak zwanego Lex pilot. Sektor telekomunikacyjny zgodził się na te trudne warunki, ponieważ politycy obiecali późniejszą deregulację. Szalone tempo zmian tłumaczono obawą przed karami od Komisji Europejskiej za brak wdrożenia dyrektywy.

Podczas panelu dyskusyjnego w Mikołajkach strona publiczna przyznała jednak otwarcie, że obiecanych ułatwień dla procesu inwestycyjnego urzędnicy nie dowieźli i raczej ich nie przewidują. Projekt megaustawy również stoi w miejscu, mimo toczących się w ministerstwie rozmów. Oznacza to, że rynek pozostanie z uciążliwymi przepisami na dłużej. Sytuacja ta budzi ogromne zdziwienie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że tylko w latach 2014-2024 czterej główni operatorzy zainwestowali w Polsce ponad 94 mld PLN.

Wstrzymanie wsparcia i zamieszanie z funduszami

Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało dwuletni interwał w projektach wspierających rynek i budowę sieci, w tym także w programach likwidacji białych plam. Rząd zrezygnował z bonów telekomunikacyjnych, a środki z Funduszu Szerokopasmowego zasilą inne zadania. Pieniądze te prawdopodobnie trafią na wzmacnianie cyberbezpieczeństwa lub zaspokoją własne potrzeby ministerstwa. Nie mamy też Narodowego Planu Szerokopasmowego. Przypomnę, że ostatni plan uchwalono w 2020 r. na bazie danych z 2018 roku.

Podobny los spotkał środki z funduszu FERC na budowę sieci, co na panelu potwierdziła Agnieszka Krauzowicz z CPPC. Nadeszła pora na podsumowanie efektów dotychczasowych działań i na tym obecnie skupiają się urzędnicy. Zapowiada się również porażka w sprawie programu wspierającego zasięg sieci komórkowych wzdłuż szlaków komunikacyjnych, a fiaskiem najpewniej zakończy się także kwestia DNA. W najbliższym czasie jedynym rozpatrywanym źródłem finansowania dla rynku pozostanie reaktywowana pożyczka szerokopasmowa, nad którą wciąż trwają prace.

Wyścig z czasem i problem białych plam

Przedłużenie terminów projektów z KPO zależy od jednego, kluczowego warunku. Rynek musi osiągnąć do końca sierpnia br. wskaźnik 521 tys. punktów adresowych objętych zasięgiem sieci, budowanych w ramach wszystkich naborów. Dyrektor Łukasiewicz z Departamentu Telekomunikacji stanowczo zaapelował o intensyfikację prac budowlanych. Bez osiągnięcia tego celu przedsiębiorcy nie mają co liczyć na dalsze przesunięcia terminów, a możliwość uzyskania finansowania budowy sieci w latach 2028-2034 stanie pod dużym znakiem zapytania. Urzędnik dodał, że inwestycje czeka głęboka inwentaryzacja, która pokaże realny stan infrastruktury.

— 87 proc. mamy zrealizowane zarówno ze środków publicznych, jak i komercyjnych, 13 proc. przed nami — podsumował dyrektor Łukasiewicz z Ministerstwa Cyfryzacji

Problem polega na tym, że proces pokrywania białych plam jest niezwykle skomplikowany. Piotr Wiąckiewicz z KIKE zauważył, że system SIDUSIS mocno zaciemnia statystyki. Nawet po odjęciu realizowanych w ramach KPO punktów adresowych, pozostanie około 1 mln białych plam, a w zależności od metodologii liczenia, liczba ta może sięgnąć nawet 2 mln adresów. Mecenas Łukasz Bazański nie ukrywał, że sama definicja białej plamy budzi prawne wątpliwości, o czym decydenci doskonale wiedzą.

Agnieszka Seremet z Urzędu Komunikacji Elektronicznej przyznała, że północna Polska znajduje się w najgorszej sytuacji. Województwo warmińsko-mazurskie, zachodniopomorskie i kujawsko-pomorskie zmagają się z trudnym ukształtowaniem terenu oraz wysokim zalesieniem. Na tych terenach wieś ma zaledwie połowę tego dostępu, którym dysponuje miasto, podczas gdy na południu kraju proporcje te wynoszą niemal jeden do jednego. Krzysztof Kacprowicz potwierdził, że operatorzy po prostu nie chcą podpisywać umów na trudne, nisko zurbanizowane obszary. Przedstawiciele środowiska podkreślają, że błędem poprzednich naborów było uprzywilejowanie dużych graczy, którzy ostatecznie wycofywali się z inwestycji, dlatego kolejne programy urzędnicy powinni traktować bardziej punktowo.

Wyzwania na przyszłość

Choć całą branżę nadal obowiązuje data 2035 r. na zapewnienie powszechnych sieci o szybkości jednego gigabita na sekundę, droga do tego celu będzie niezwykle wyboista. Przedsiębiorcy lokalni potrzebują realnego wsparcia ze strony państwa.

— To bardzo dobry dla nas okres, ale potrzebujemy standaryzacji wykonawstwa i integratora dla operatorów lokalnych, co obiektywnie przyczyniłoby się do wzmocnienia ich pozycji — mówił Janusz Górski z T-Mobile.

Na ten moment państwo oferuje sektorowi więcej ograniczeń niż pomocnej dłoni. Brak ułatwień inwestycyjnych, wstrzymane fundusze i zamrożenie obiecanej deregulacji to smutne podsumowanie majowego spotkania na Mazurach. Uczestnicy zadają sobie tylko jedno pytanie, czy taki obrót spraw kogoś w ogóle jeszcze w tej branży zaskakuje.

Piotr Mieczkowski

Helping innovation & digital to grow. TMT expert & advisor.

https://tmt.expert