USA doświadcza przegrzania gospodarki
Mamy sytuację jak w 1992 roku, gdy 4 z 12 członków komitetu ustalającego stopy procentowe w USA czyli FOMC ma inne zdanie niż reszta i chce neutralnego lub jastrzębiego podejścia to stóp bo są za nisko.
Kilka wskaźników:
– liczba Amerykanów składających nowe wnioski o zasiłek dla bezrobotnych spadła o 26 tysięcy, osiągając poziom zaledwie 189 tysięcy. To najniższy wynik od września 1969 roku – czyli od ponad 50 lat. Równocześnie całkowita liczba osób pobierających zasiłki spadła do zaledwie 1,79 miliona.
– zamówienia na bazowe dobra inwestycyjne wzrosły w marcu o 3,3% (największy skok od połowy 2020 roku). Wynika to w dużej mierze z wyścigu zbrojeń w sektorze sztucznej inteligencji. Najwięksi giganci technologiczni planują wydać w tym roku astronomiczne 725 miliardów dolarów na wydatki kapitałowe (capex), głównie na rozwój centrów danych.
– wskaźnik ISM dla przemysłu utrzymuje się na czteroletnim maksimum (52.7), a wskaźnik PMI podskoczył do 54.5. Co więcej, liczba rozpoczętych budów domów wzrosła do zannualizowanego poziomu 1,502 miliona (najlepszy wynik od grudnia 2024 r.).
– pomimo wyższych cen, Amerykanie wciąż wydają pieniądze. Dochody osobiste wzrosły w kwietniu o 0,6%, a wydatki w ujęciu rocznym (r/r) zanotowały solidny wzrost na poziomie 5,7%.
Za fasadą doskonałych danych z rynku pracy kryje się ryzyko makroekonomiczne związane z luźną polityką fiskalną i strukturalnym zadłużeniem państwa. Nadmiar płynności finansowej oraz spekulanci kupujący papiery skarbowe i akcje tworzą środowisko, które ekonomiści określają mianem “fazy terminalnej” bańki:
– zadłużenie publiczne Stanów Zjednoczonych przekroczyło psychologiczną i historyczną barierę 100%. Wynosi ono obecnie 31,265 biliona dolarów przy PKB na poziomie 31,216 biliona dolarów, co daje wskaźnik długu do PKB na poziomie 100,2%. Na drodze do pobicia rekordu z czasów II wojny światowej.
– rząd USA wydaje 1,33 dolara na każdego zebranego dolara z podatków. Deficyt budżetowy na ten rok szacowany jest na blisko 1,9 biliona dolarów, co stanowi około 6% amerykańskiego PKB. Luka ta nie ulega zmniejszeniu, ze względu na obniżki podatków (one big Beautiful Bill) oraz nieprzewidziane wydatki (m. in. geopolityczne).
– mimo działań Rezerwy Federalnej, wskaźnik PCE (preferowana przez Fed miara inflacji) w marcu wyniósł w ujęciu rocznym 3,5%. Oznacza to, że dynamika wzrostu cen wciąż pozostaje wyraźnie powyżej 2-procentowego celu inflacyjnego banku centralnego. Biorąc pod uwagę ostatnie lata, inflacja utrzymuje się powyżej tego pożądanego celu już od 2021 roku (czyli od około 5 lat), co mocno podgrzewa wskaźnik cen płaconych w przemyśle, który niedawno wystrzelił do 84,6 pkt (najwyżej od marca 2022 r.).
– nie ma perspektyw na niższe ceny paliw, szczególnie w związku z kryzysem w Iranie.
– wysoka inflacja i rekordowe emisje długu powodują spadki cen obligacji państwowych, a co za tym idzie – drastyczny wzrost ich rentowności (oprocentowania). Rentowność amerykańskich obligacji 2-letnich podskoczyła do 3,88%, a 10-letnich do 4,37%. Rosną również benchmarkowe rentowności papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką (MBS), osiągając poziom 5,33%. Ten trend widać zresztą na całym świecie – niemieckie obligacje znalazły się na 15-letnich maksimach (3,11%), a japońskie pobiły rekordy niewidziane od 1997 roku (2,52%).
W tym samym czasie:
– indeksy giełdowe są na szczytach,
– inflacja kolejny rok z rzędu ponad 2%, a ceny energii dalej ją podbiją, podobnie jak inne surowce,
– rekordowo mały udział osób z zasiłkami (najmniej od 50 lat) czyli mocny rynek pracy,
– mocne odczyty z przemysłu, zamówień czy zakupów konsumentów (często największe od 4-6 lat),
– boom w AI przekłada się na zamówienia na data center, budowle i działki,
– ogromny deficyt (6%) i dług (100%)
co sumarycznie powoduje, że oprocentowanie papierów skarbowych rośnie.
FAZA CYKLU

Gospodarka USA znajduje się obecnie w końcówce Inflacyjnej fazy ożywienia gospodarczego (żółte pole) i nieuchronnie zbliża się do punktu “maksimum dynamiki PKB”.
Wskazują na to kluczowe elementy z analizy
– najniższe bezrobocie od 50 lat, ogromne inwestycje w technologie, silny konsument i wysokie wskaźniki przemysłowe (ISM, PMI) świadczą o gospodarczym boomie (“przegrzaniu”).
– wskaźnik PCE utrzymujący się powyżej celu, a także rosnące ceny w przemyśle (Prices Paid na poziomie 84.6 pkt) potwierdzają silną presję inflacyjną.
Według schematu, historycznie najlepszą klasą aktywów na tym konkretnym etapie (kiedy inflacja i wzrost gospodarczy idą w górę) są SUROWCE.
Z racji tego, że cykl zbliża się do “Maksimum dynamiki PKB”, a w tle narastają potężne problemy strukturalne (gigantyczny deficyt, rosnące rentowności obligacji, ryzyko pęknięcia “terminalnej fazy bańki”), gospodarka wejdzie w Inflacyjną fazę spowolnienia gospodarczego (zielone pole).
Będzie to oznaczało środowisko stagflacyjne: wzrost gospodarczy zacznie wyhamowywać pod ciężarem drogiego pieniądza (wysokich stóp procentowych) i bilionowych długów, ale inflacja wciąż będzie się utrzymywać na podwyższonym poziomie, zmierzając do swojego “Maksimum inflacji”.
Zgodnie z załączonym wykresem, w nadchodzącej Inflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego (zielonej), bezpieczną przystanią i preferowaną klasą aktywów staje się GOTÓWKA.
Historia kołem się toczy: Pęknięcie w FOMC i echa roku 1992
Niedawne kwietniowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) zakończyło się decyzją, która przejdzie do historii. Głosowanie w stosunku 8 do 4 za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie, przy jednoczesnym zachowaniu nastawienia na luzowanie polityki pieniężnej (tzw. easing bias), to sytuacja bez precedensu w najnowszej historii Rezerwy Federalnej. Aby znaleźć podobny poziom niezgody wewnątrz Komitetu, musimy cofnąć się o ponad trzy dekady, do ery Alana Greenspana i jesieni 1992 roku.
Decyzja o utrzymaniu komunikacji sugerującej nadchodzące obniżki stóp wywołała kategoryczny sprzeciw aż czterech członków FOMC. Podział ten jest niezwykle symetryczny bo obejmuje trzech zdecydowanych “jastrzębi” oraz jednego radykalnego “gołębia”.
Jastrzębi blok sprzeciwu stanowią:
– Beth Hammack (Fed z Cleveland), który zwraca uwagę na niepewność gospodarczą w 2026 roku oraz rosnącą, szeroką presję inflacyjną. Jej zdaniem zapowiadanie obniżek jest nieadekwatne do obecnych ryzyk (rosnące ceny ropy kontra słabnący rynek pracy).
– Neel Kashkari (Fed z Minneapolis), który wskazuje na geopolitykę – konflikt z Iranem i blokadę Cieśniny Ormuz. Uważa, że ryzyko szoku naftowego i przedłużającej się inflacji wymaga od Fed powrotu do całkowicie neutralnego stanowiska, gdzie kolejnym ruchem może być zarówno podwyżka, jak i obniżka.
– Lorie Logan (Fed z Dallas), która podkreśla, że inflacja utrzymywała się “znacząco” powyżej celu 2% jeszcze przed obecnymi zawirowaniami na rynku surowców. Domaga się otwartej komunikacji o realnym ryzyku konieczności podwyżek stóp.
Gołębi dysydent: Stephen Miran – to człowiek Trumpa. Na drugim biegunie znalazł się zwolennik polityki Donalda Trumpa, który – ignorując obawy o stabilność cen – opowiadał się za jeszcze mocniejszym luzowaniem polityki monetarnej.
Frakcyjność obecnego FOMC uderzająco przypomina posiedzenie z 6 października 1992 roku. Wtedy również podjęto decyzję o kształcie polityki monetarnej stosunkiem głosów 8 do 4.
Kontekst makroekonomiczny był równie napięty. Fed, wspierając system bankowy, ściął wcześniej stopy procentowe o aż 5 punktów procentowych, do ówcześnie ekstremalnie niskiego poziomu 3,0%. Gospodarka powoli podnosiła się z recesji, a inflacja CPI – choć spadła z 6,0% w 1991 r. – ustabilizowała się na wciąż problematycznym poziomie 3,2%. W centrum zaciętej debaty znalazły się obawy o powrót “stagflacji”.
Podobnie jak dzisiaj, układ sił wśród dysydentów był w 1992 roku identyczny:
– trzy jastrzębie: Lee Hoskins (Cleveland), Robert Boykin (Dallas) i Gubernator Wayne Angell sprzeciwiali się zbyt luźnej polityce, ostrzegając przed ugruntowaniem się inflacji.
– jeden gołąb: Gubernator Martha Seger, podobnie jak dziś Miran, argumentowała za koniecznością dodatkowego cięcia stóp.
Prawdziwe ryzyko: Czego nie dostrzegamy dzisiaj?
Analogia do 1992 roku niesie ze sobą ważne ostrzeżenie. Choć w tamtym czasie debatę w Fed zdominowały obawy o wzrost cen i kondycję gospodarki, systemowe zagrożenie kryło się w zupełnie innym miejscu, pozostając w dużej mierze niezauważone.
Polityka taniego pieniądza napędzana przez bank centralny wykreowała potężną, spekulacyjną bańkę na rynku obligacji i derywatów. Spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych (z 9,0% w 1990 r. do 6,35% we wrześniu 1992 r.) wywołał euforię, w której przodowały firmy takie jak Salomon Brothers czy Steinhardt Partners. Ślepy punkt ówczesnego FOMC doprowadził ostatecznie do rynkowego tąpnięcia w 1994 roku. Gwałtownie pękła bańka, której towarzyszyło chaotyczne delewarowanie i nastąpił upadek funduszy (m. in. Askin Funds), co wywołało panikę na rynku hipotecznych instrumentów pochodnych.
Comments
Leave a Comment